Alpejska przygoda, Dubbing PL (2017) film do obejrzenia lub ściągnięcia na dysk!

Data publikacji: 2017-06-24

Alpejska przygoda, Dubbing PL (2017) film do obejrzenia lub ściągnięcia na dysk! Świetny film w szczególności na wieczór! Naprawdę wart obejrzenia! Nie pożałujesz, gdy go oglądniesz!

Alpejska przygoda Online

Alpejska przygoda OnlineAlpejska przygoda Online

Mały chłopiec musi zmierzyć się z prawdziwą alpejską zimą, aby odzyskać ważną rodzinną pamiątkę – dzwon Chalandamarz. Zanim będzie mógł rozpocząć tę trudną podróż, musi pomóc przetrwać swojej rodzinie najtrudniejszą zimę życia, uratować ukochaną kozę z rąk znienawidzonego kolegi ze szkoły oraz zdobyć miłość pięknej Serainy. Czy uda mu się wrócić do domu na czas, aby czcić święto Chalandamarz?

SPRAWDŹ RÓWNIEŻ NA:

Alpejska przygoda Online

Alpejska przygoda Online

Alpejska przygoda Online

Alpejska przygoda Online

Alpejska przygoda Online

Gry na licencji filmowej mają bardzo często jedną wspólną cechę: traktują scenariusz wyrywkowo, przedstawiając fabułę jako ciąg wyjętych z kontekstu scen, toteż tylko po wcześniejszej wizycie w kinie człowiek jest w stanie połapać się, co, po co i dlaczego? Premiera Przygód Tintina przed nami (a przynajmniej przede mną, bo filmu jeszcze nie widziałem), a pomimo to po ukończeniu gry z powodzeniem mogę sobie z sensem odpowiedzieć na wszystkie postawione wyżej pytania. Wam oczywiście tychże odpowiedzi nie zdradzę, ale z chęcią przybliżę nieco ten bardzo sympatyczny tytuł.
Przygody Tintina są adaptacją znanej serii komiksowej autorstwa belgijskiego rysownika Hergé. Kinowy obraz nie skupia się na przedstawieniu konkretnej z ponad dwudziestu historyjek obrazkowych z nastoletnim reporterem w roli głównej, a kompiluje kilka części, tworząc z nich jedną opowieść. Tym samym tropem podąża gra, którą przygotował Ubisoft. I to zarówno pod względem fabuły, jak i gatunkowej różnorodności, której dominującym elementem jest co prawda dwuwymiarowa platformówka, jednak w trakcie zabawy nie brak także fragmentów, w których sterujemy samolotem podczas burzy czy kierujemy motocyklem w pełnym 3D, by następnie ostrzelać ścigających nas rywali, siedząc w jego koszu. Oprócz tego kilka razy po prostu sobie swobodnie biegamy, a nawet rozmawiamy w iście przygodówkowym stylu z mieszkańcami arabskiego miasteczka.

Tintin nie podróżuje sam, bowiem wszędzie towarzyszy mu pies Miluś (kilka razy wcielamy się także w tego sierściucha) oraz w późniejszej fazie kapitan Baryłka. Jak nietrudno zgadnąć, Tintin pełni w tej ekipie rolę mózgu, pies bez problemu wciśnie się tam, gdzie nikt inny się nie zmieści, a marynarz ma dość siły, by przebić się przez niektóre ściany.
Tytułowy bohater, choć jest osobą młodą, też nie da sobie w kaszę dmuchać. Jak trzeba, to i z piąchy przyłoży, tak że nacierające nań karki raz, dwa nakryją się nogami. Poza tym Tintin bardzo dobrze radzi sobie ze skradaniem. Warunkiem jest zajście delikwenta od tyłu. Jedna chwila i nie ma co zbierać.
Przez większość czasu akcję obserwujemy z boku. Wyznam szczerze, że po pierwszych kilku minutach gra bardzo mocno zaczęła przypominać mi świetne Shadow Complex, ale od biedy można także podeprzeć się skojarzeniami z Trine czy Another World. Przynajmniej pod względem sposobu obserwacji otoczenia, bo już niekoniecznie wykonywania samych czynności.
Przede wszystkim Przygody Tintina nie wymagają małpiej zręczności. Tutaj raczej na wszystko jest czas i często wręcz zamiast działać na zasadzie „huzia na Józia” lepiej przez chwilę zastanowić się, jak poradzić sobie z przeciwnikami na danym ekranie. Ci nie są specjalnie lotni (ich umysłów nie mąci w żaden sposób nawet najmniejszy przebłysk inteligencji) i kiedy znikniemy im z oczu już po dwóch sekundach udają, że nic się nie stało, ale trzeba pamiętać, że to przede wszystkim pozycja dla młodszych graczy.

Pisząc o zastanowieniu się przez chwilę, mam na myśli szczególne sposoby rozprawiania się z kilkoma oponentami jednocześnie, na przykład przy pomocy skórki od banana czy rzutu piłką. Od czasu do czasu bowiem na ekranie pojawiają się rekwizyty, które zapewniają nam przewagę. A niekiedy są po prostu niezbędne. Na przykład, by wyłuskać zakutego w pancerz adwersarza, trzeba rzucić w niego bananem, by ten się poślizgnął, przywalił w ścianę, zgubił zbroję, a reszta walki mogła przebiec już tradycyjnie. Gdzieś tam pojawiają się też środki wybuchowe, dynamit… Wszystko absolutnie na wesoło i całkowicie pozbawione krwi. Owszem, w pewnym momencie złowrogie sługusy Czarnych Charakterów wyciągają obrzyny, ale nawet gdy zaliczamy zgon, to objawia się on co najwyżej wirującymi wokół głowy gwiazdkami i zostajemy cofnięci do ostatniego punktu kontrolnego. Kategoria wiekowa „12” zobowiązuje.

Z przyjemnością przyznam, że poczułem się mile zaskoczony bardzo przyzwoicie przygotowanym trybem fabularnym. Co prawda elementy dwuwymiarowe zdecydowanie górują nad całą resztą, która jest brzydka i niedopracowana czy też potraktowana po macoszemu, ale ponieważ Przygody Tintina tylko okazjonalnie zmuszają nas do eksplorowania okolicy w pełnym trójwymiarze, można autorom te niedogodności wybaczyć. Największymi wadami trybu dla pojedynczego gracza są za to: zdecydowanie za niski poziom trudności (nawet pojawiające się od czasu do czasu zagadki środowiskowe rozwiązuje się w zasadzie z marszu) oraz długość zabawy, którą kończymy co najwyżej po 3-4 godzinach.
Na szczęście część fabularna to nie jedyny sposób na dobrą rozrywkę w towarzystwie Tintina. Gra oferuje także tryb kooperacji – dodatkowe ponad dwadzieścia poziomów w konwencji prostej platformówki. W tym trybie pojawia się linka z hakiem umożliwiająca dotarcie do położonych wyżej miejsc. Szkoda, że w co-opa można zagrać tylko lokalnie. Dobrą jego stroną jest z kolei możliwość przejścia nowych poziomów samotnie – w dowolnej chwili przełączamy się pomiędzy postaciami.
Warstwa dwuwymiarowa została wykonana bardzo schludnie. Na szczególną uwagę zasługuje animacja postaci. Jest śliczna, choć bohaterowie nie dysponują jakąś ogromną gamą ruchów. Tintin zawsze w jednakowy sposób radzi sobie z przeciwnikami, których udało mu się zajść od tyłu. Bardzo przyjemnie wygląda za to walka na pięści.
Warto zainteresować się Przygodami Tintina. Jak na grę będącą jedynie marketingowym wytworem towarzyszącym obrazowi kinowemu to zaskakująco przyjemny tytuł, choć moim zdaniem sprawi on radość przede wszystkim młodszym graczom. A może nie tyle młodszym, co mniej doświadczonym – dla zahartowanych w bojach z wirtualnymi produkcjami osób dzieło Ubisoft nie będzie stanowić żadnego wyzwania.