Aplik@cja, Lektor PL (2017) film do obejrzenia lub ściągnięcia na dysk!

Data publikacji: 2017-07-21

Aplik@cja, Lektor PL (2017) film do obejrzenia lub ściągnięcia na dysk! Świetny film w szczególności na wieczór! Naprawdę wart obejrzenia! Nie pożałujesz, gdy go oglądniesz!

Aplik@cja Online

Aplik@cja Online

Aplik@cja Online

W niewyjaśnionych okolicznościach umiera licealistka Nikki. Po pogrzebie dziewczyny, piątka jej przyjaciół otrzymuje zaproszenie do pobrania tajemniczej aplikacji. Problem w tym, że komunikat o programie pochodzi z… telefonu zmarłej. Chcą rozwiązać zagadkę, nastolatki instalują aplikację na swoich komórkach. Wkrótce potem cała piątka zaczyna być terroryzowana przez złowrogą istotę. Nadprzyrodzony byt, tytułujący się Mr. Bedevil, wydaje się znać ich wszystkie, najmocniej skrywane fobie i lęki.

SPRAWDŹ RÓWNIEŻ NA:

Aplik@cja Online

Aplik@cja Online

Aplik@cja Online

Aplik@cja Online

Aplik@cja Online

Horror o morderczej aplikacji, która zamienia w piekło życie amerykańskich nastolatków. W niewyjaśnionych okolicznościach umiera licealistka Nikki. Po pogrzebie dziewczyny piątka jej przyjaciół otrzymuje zaproszenie do pobrania tajemniczej aplikacji. Problem w tym, że komunikat o programie pochodzi z telefonu zmarłej. Chcąc rozwiązać zagadkę, nastolatki instalują aplikację na swoich komórkach. Wkrótce potem wszyscy zaczynają być terroryzowani przez złowrogą istotę. Nadprzyrodzony byt, nazywający siebie Mr.

Pierwsze wrażenie w trakcie seansu Morgan? – „Sztuczna Inteligencja w postaci pięknej kobiety, laboratorium na odludziu i przybysz z zewnątrz, który ma tę SI zbadać. Chyba już to oglądałem w ubiegłym roku. Nazywało się Ex Machina i było – zlinczujecie mnie – filmem o zmarnowanym potencjale. Może Scott zrobi to lepiej.” Ostatnie wrażenie? – „Ex Machina to był jednak całkiem dobry film”.

Na ekrany naszych kin wchodzi właśnie film Morgan – pełnometrażowy debiut Luke’a Scotta. Nazwisko brzmi znajomo? Tak, to syn Ridleya Scotta, który tematykę SI zgłębiał już 30 lat temu w Blade Runnerze. Syn obrał sobie na swój debiut podobny temat, choć pod wieloma względami bliżej mu właśnie do wspomnianego ubiegłorocznego Ex Machina. O ile jednak Garland w swoim dziele próbował o czymś opowiedzieć, o tyle Scott tylko udaje, że ma coś do przekazania. W rzeczywistości Morgan to pusta, choć pięknie wyglądająca z zewnątrz, wydmuszka.

Tytułowa Morgan jest owocem eksperymentu finansowanego przez wielką korporację. Przetrzymywana gdzieś na odludziu i poddawana nieustannym testom istota, dopuszcza się zbrodni. Przedstawicielka firmy wyrusza do laboratorium, by wyjaśnić sprawę wypadku i zdecydować, czy eksperyment można prowadzić dalej, czy też należy Morgan zlikwidować.

Na Ex Machinę narzekałem przede wszystkim za rozwiązanie fabuły, zbyt oczywiste zakończenie, które pozostawiło mnie z wielkim zawodem i niedosytem, pozostawiło po sobie uczucie strasznie zmarnowanego potencjału. Chociaż jednak było słabe, to było w zgodzie z charakterem całe produkcji. Tymczasem podobna sytuacja ma miejsce w Morgan. Tu znów początkowe zainteresowanie niknie pod wpływem niesatysfakcjonującego rozwoju fabuły. W tym jednak przypadku „niesatysfakcjonujący” to chyba nieodpowiednie słowo.

Tutaj mowa o rozwiązaniu akcji w sposób absurdalny, zupełnie wypaczający budowany klimat, czy nawet próbę sięgnięcia po ważniejsze tematy natury egzystencjalnej, na rzecz bzdurnej sieczki, z której ostatecznie zupełnie nic nie wynika. Nie ratują tego wrażenia nawet scenariuszowe twisty. Jak słusznie zauważono przede mną – Morgan sprawia wrażenie dwóch zupełnie różnych filmów. Pierwsza połowa potrafi zaintrygować, choć do tematu AI nie wnosi nic nowego, druga to już niestety zupełna bzdura.

Plusy? Strona audio-wizualna (naprawdę pierwsza klasa) i porządne aktorskie kreacje (Mara, Jones i Giamatti robią dobrą robotę). Niestety, Morgan zawodzi na każdej innej linii, począwszy od głupawego scenariusza i koślawej narracji, przez przewidywalne twisty, po zupełną zmianę kierunku produkcji w trzecim akcie. Scott nie ma nic mądrego do powiedzenia w kwestii AI, a powinien mieć, bo jest to temat, w którym twórcy sięgają przede wszystkim po kwestię granicy człowieczeństwa. Co to znaczy być człowiekiem? I wielu z nich, włącznie z ojcem reżysera, odpowiedziało na to pytanie w sposób artystycznie spełniony. Można szukać nowej odpowiedzi na to pytanie, można rozegrać swoistą grę z klasykami tego motywu, można bawić się z konwencją, a można poruszyć zupełnie nowe kwestie. Pole do popisu jest duże. Młody Scott tymczasem gubi się zupełnie w niezdecydowaniu, próbie połączenia pseudo-ambitnego sci-fi z nabuzowanym od przemocy slasherem. Zdecydowanie szkoda na to czasu.