Azyl, Lektor PL (2017) film do obejrzenia lub ściągnięcia na dysk!

Data publikacji: 2017-09-21

Azyl, Lektor PL (2017) film do obejrzenia lub ściągnięcia na dysk! Świetny film w szczególności na wieczór! Naprawdę wart obejrzenia! Nie pożałujesz, gdy go oglądniesz!

Azyl Online

Azyl Online

Azyl Online

Opiekunowie warszawskiego zoo, państwo Żabińscy, próbują ocalić setki ludzi i zwierząt podczas niemieckiej okupacji.

SPRAWDŹ RÓWNIEŻ NA:

Azyl Online

Azyl Online

Azyl Online

Azyl Online

Azyl Online

To jedna z takich historii, po które kino musiało się upomnieć. Poruszająca filmowa opowieść, która wydarzyła się naprawdę. Antonina Żabińska, żona dyrektora warszawskiego zoo, wspólnie z mężem, Janem, ukrywali podczas II wojny światowej dziesiątki Żydów. Osobiście wydostawali ich z getta i pomagali przetrwać w opustoszałych murach ogrodu zoologicznego. Niektórzy ukrywani byli w miejscach przeznaczonych dla zwierząt, inni w willi Żabińskich. W 1965 roku Jan i Antonina Żabińscy zostali odznaczeni przez instytut Jad Waszem tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Scenariusz filmu powstał w oparciu o wstrząsającą książkę Diane Ackerman „Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim zoo”.

O samej Antoninie mówiono, że była nie tylko piękną kobietą, ale także mądrym, dobrym, odważnym człowiekiem, który dobro innych stawiał nad własne bezpieczeństwo. W roli Antoniny zobaczymy dwukrotnie nominowaną do Oscara Jessicę Chastain. W pozostałych rolach m.in.: Johan Hendelbergh (w roli Jana Żabińskiego) i Daniel Brühl.

Tytułowy azyl to wybudowane w centrum domu schronienie – pomieszczenie składające się z czterech betonowych ścian, wyposażone w ukrytą linię telefoniczną, własny system wentylacyjny, zapasy żywności i leków oraz zestaw monitorów pokazujących sytuację w praktycznie każdym zakątku domu. Wszystko to zamknięte przed światem grubymi stalowymi drzwiami. Takie zabezpieczenia to już nie nowość dla bogatszej części Amerykanów (koszt budowy azylu to 50-100 tys. dolarów). Wielką popularnością zaczęły się cieszyć, gdy gazety coraz częściej pękały od informacji o kolejnych atakach terrorystycznych i porwaniach. Po zamachach na WTC sprzedaż takich zabezpieczeń wzrosła o 30 proc., dzięki czemu przemysł związany z ich wytwarzaniem przyniósł rekordowe dochody w wysokości 5 miliardów dolarów. Nic więc dziwnego, że także przemysł filmowy zainteresował się tym gorącym dla dużej części społeczeństwa tematem.

Taki właśnie azyl znajduje się w domu, do jakiego wprowadza się nasza bohaterka, Meg Altman (Jodie Foster) wraz ze swoją 11-letnią córką, Sarah. Panie nie przypuszczają jednak, że już pierwszej nocy przyjdzie im skorzystać z tego wymyślnego schronienia. Już wtedy bowiem zjawiają się w ich domu trzej intruzi – Junior, Burnham i Raoul, szukający milionów ukrytych w sejfie, wybudowanym jeszcze przez poprzedniego właściciela domu. I mieszkanki i włamywacze są jednakowo zaskoczeni. Ci ostatni nie przypuszczają bowiem, że ktoś może znajdować się w dotąd opustoszałym domu, dodatkowo lokatorki zamykają się w panice w swoim azylu, nie przypuszczając, że to właśnie on jest celem włamywaczy. Bandyci początkowo chcący wycofać się z napadu, natrafiając na opór Meg i jej córki, robią się coraz bardziej zdesperowani. Rozpoczyna się niebezpieczna gra w kotka i myszkę.

W przeciwieństwie do poprzednich dokonań Finchera fabuła jest tu niezwykle prosta. Reżyser sam o filmie mówi, iż nie ma tu tak rozmyślnych zwrotów akcji i zawikłań, jak to miało miejsce np. w „Podziemnym kręgu”. „To prosty film o przetrwaniu” – powiedział Fincher. Nie zrezygnował jednak, i w tym kryje się główny atut filmu, z typowej dla swoich produkcji mroczności. Zdjęcia „Azylu” są prawdziwym mistrzostwem, kamera tworzy niezwykłe napięcie przemieszczając się przez ściany i pomiędzy poziomami piętrowego domu, bezszelestnie wkraczając w najbardziej intymne jego zakamarki i obnażając to, co bohaterowie chcieliby ukryć. Choćby dlatego warto film obejrzeć.

Jodie Foster jako Meg przypomina trochę graną przez siebie Clarice Starling z „Milczenia owiec” – ma ten sam strach w oczach i w podobny sposób musi walczyć ze złem ukrytym w zaułkach mieszkania. Początkowo rolę tę miała dostać Nicole Kidman, nie pozwoliły jej jednak na to kontuzje jakie odniosła w czasie zdjęć do „Moulin Rouge”. Nie wyobrażam sobie jej jednak w tej roli. Czasem i nieszczęśliwy przypadek wychodzi na dobre. Przynajmniej nam, widzom 🙂 Foster stworzyła bowiem ciekawy obraz kobiety broniącej swej godności po tym, jak zostawił ją mąż. Wyjątkowa i niebezpieczna sytuacja, w której się znalazła, daje jej tylko możliwość udowodnienia i sobie i córce, że jest coś warta i że potrafi świetnie radzić sobie sama.

Córka, grana przez Kristen Stewart, wygląda trochę jak Macaulay Culkin, i także ma do czynienia ze złymi chłopakami, którzy wtargnęli do domu. To jednak jedyne porównanie z komedią, bo choć napastnicy robią czasem wrażenie niezłych ciamajd i nieudaczników, nie jest to śmieszny film – wręcz przeciwnie, nikomu nie jest do śmiechu, szczególnie gdy ogląda się ten film w mroku sali kinowej. Pomimo pewnych niedociągnięć fabuły i luk w logice (w trakcie których masz ochotę aż skrzyczeć ekranowe postacie za ich głupotę) czy niezbyt satysfakcjonującego zakończenia, to świetny thriller.

Każdemu reżyserowi przydarza się wpadka. Ridley Scott stworzył bardzo słabe „Królestwo Niebieskie”, Steven Spielberg co najwyżej średnią „Wojnę Światów”. W przypadku Davida Finchera taką wpadką można nazwać właśnie „Azyl”.

Meg Altman (Jodie Foster) i jej córka Sarah (Kristen Stewart) szukają nowego domu. Ich wybór pada na piękną willę ze specjalnym pokojem, w którym w razie potrzeby można się schować i do którego potencjalni bandyci nie mają szans się dostać. Niestety już pierwszej nocy Meg i Sarah muszą skorzystać z tego schronienia. Niestety to, czego bandyci szukają, znajduje się właśnie tam, w ich azylu…

Scenariusz dość ciekawy, ale niestety to właśnie on jest największą bolączką tego filmu. Zachowanie bandytów jest idiotyczne. Sami nie wiedzą, co robią. Korzystając z głupoty, którą poraża również bohaterka grana przez Jodie Foster, mogli bez problemu dostać się do tytułowego Azylu. Niezniszczenie kamer, idiotyczne zachowanie, gdy ktoś koniecznie musi zrobić młodej pannie Altman zastrzyk, to tylko kilka z nich. Przykładów mógłbym mnożyć i mnożyć. No i zakończenie. Fincher przyzwyczaił do niesamowitych końcówek, a w przypadku tego filmu końcówka jest po prostu denna. Beznadziejnie zagrana, źle wyreżyserowana, no i przede wszystkim tragicznie napisana. Ale najgorsze jest to, że Fincher zrezygnował ze swojego dynamicznego, ale przede wszystkim mrocznego stylu, zastępując go dynamicznym, owszem, ale lekkim, charakterystycznym dla filmów z niższej klasy. Po człowieku, który wyreżyserował niesamowite „Siedem”, świetną „Grę”, spodziewałem się więcej. Nie mówię o „Podziemnym Kręgu”, bo to nie thriller. Duży zawód.

Również zawodzi znana przede wszystkim z „Milczenia Owiec” Jodie Foster. Owszem, scenariusz nie pozwala jej rozwinąć skrzydeł, aby stworzyć tak wyrazistą postać jak Clarice Starling, ale mogła zagrać przynajmniej dobrze. Nie udało jej się to. Jest dość podobna jak wtedy, gdy wcieliła się w młodą adeptkę FBI, ale brakuje jej iskry, może brakuje jej Sir Anthonego Hopkinsa. Choć jej twarz wyraża silne emocje, widz jej nie współczuje, nie przeżywa z nią jej koszmaru. Foster brakuje w tej roli dramatyczności, teatralności, przez co wychodzi w niektórych scenach nieprawdziwie. Nie mówię, że zagrała słabo. Zagrała poprawnie. Gdyby w tę rolę wcieliła się Britney Spears, bił bym jej brawa. Ale po Jodie spodziewałem się dużo więcej. Także reszta aktorów nie błyszczy. Forest Whitaker, który zdobył Oscara za rolę w „Ostatnim Królu Szkocji”, wypada wręcz tragicznie. Wyglądał na kogoś, kto sam nie wiem, gdzie jest. Nie miał pomysłu na swoją postać, a można było wycisnąć z niej więcej niż z roli Foster. Owszem, facet stara się, robi jakieś miny, ale wychodzi mu to żałośnie. Jego kolega bandyta, najwyraźniej lubiany przez Finchera Jared Leto (grał już w „Podziemnym Kręgu”), zagrał równie słabo. O Kristen Stewart nie będę mówić wiele. Rola średnia (choć z wyglądu przypomina Kevina), ale dziewczyna jest jeszcze młodziutka.

Technicznie, jak już wspominałem, film został nakręcony poprawnie. Fincher serwuje nam szybkie ujęcia, kamera lata jak szalona, przechodzi przez podłogę, sufit, drzwi. To akurat na pewno się Davidowi udało. Muzyki z filmu w ogóle nie kojarzę. Ani nie przeszkadzała, ani nie zwracała na siebie uwagi. Typowa dla thrillerów.

Narzekam na ten film i narzekam, a wcale nie jest taki zły. Gdyby nakręcił go jakiś nieznany mi twórca, typu Lindsay Lohan, nie narzekałbym, tylko go wyśmiał. Ale po Fincherze, którego uważam za najlepszego reżysera młodego pokolenia i Jodie Foster, oczekiwałem więcej. Jest to film dla niewymagających, który można obejrzeć i szybko o nim zapomnieć. Zdecydowanie zawód, choć jeszcze raz podkreślam: To nie jest tragiczny film. Typowy średniak.