Belfer (2016) Odcinek 3, Sezon 1 do obejrzenia lub ściągnięcia na dysk!

Data publikacji: 2017-06-25

Belfer (2016) Odcinek 3, Sezon 1 do obejrzenia lub ściągnięcia na dysk! Chyba najlepsze serial jaki powstał! Każdy go uwielbia oglądać! Niezmiernie przyciąga widzów!

SPRAWDŹ RÓWNIEŻ NA:

„Belfer”: odcinek 3. za nami. Co wydarzyło się w najnowszym odcinku serialu z Maciejem Stuhrem? Tajemnica śmierci nastolatki wciąż pozostaje nierozwiązana, jednak policja zatrzymała mężczyznę podejrzanego o bliską znajomość z ofiarą…

Serial kryminalny „Belfer” z udziałem Macieja Stuhra to mroczna produkcja, której fabuła dotyczy morderstwa młodej kobiety. Zbrodnia ta, popełniona w miasteczku Dobrowice, wstrząsa lokalną społecznością. Policja rozpoczyna śledztwo, ale nie przynosi ono rezultatów. Akurat w tym czasie w Dobrowicach zjawia się grany przez Stuhra Paweł Zawadzki. Mężczyzna pracował dotąd jako nauczyciel języka polskiego w renomowanej warszawskiej szkole, a teraz zdecydował się podjąć pracę na prowincji. Zaintrygowany sprawą śmierci dziewczyny rozpoczyna własne śledztwo.

W 3. odcinku „Belfra” Paweł (Maciej Stuhr) kontynuuje swoje śledztwo, jednak mieszkańcy miasteczka niechętnie pomagają mu w jego zadaniu. Głównym podejrzanym o zabicie Asi zostaje nauczyciel wychowania fizycznego Daniel Poręba. Dziewczynka nosiła na ręce bransoletkę z incicjałem „D”, co zostało uznane za podstawę do aresztowania mężczyzny.

W 3. odcinku serialu „Belfer” wciąż tajemnicą pozostaje, kto zabił Asię i z kim dziewczyna była w ciąży.

Sportretować w kinie czy (tym bardziej) serialu współczesność? Opisać to, co dzieje się równolegle? Nie mając przecież dystansu – tak potrzebnego, aby ocenić gorące fakty. To jest zawsze najtrudniejsze. Ale wykonalne. „Belfer” – nowy serial Canal+ – wciąga, potęguję napięcie, nie unika naprawdę trudnych tematów i nakreśla w ciekawy sposób portret (niezwykle przy tym intrygujący) zupełnie nowej generacji licealistów. Ale i polskiej szkoły A.D. 2016. Egzamin dojrzałości, jaki przyjdzie im zdawać, rozpocznie się dużo wcześniej, niż myśleli.

Warto krótko chociaż wprowadzić w nastrój tej mrocznej, niejednoznacznej opowieści. Ci, którzy konserwatywnie podchodzą do tematu szkoły, edukacji i wychowania poprzez kształcenie mogą nazwać „Belfra” niepedagogicznym.

Ta osadzona jest w realiach małego miasta opowieść, z bardzo dobrym, znanym liceum jako głównym miejscem akcji, rozpoczyna się śmiercią. Ginie jedna z uczennic. To całkowicie wywraca nie tylko lokalny, ale i szkolny porządek. W tym samym czasie w serialowych Dobrowicach pojawia się nowy nauczyciel. W tej roli Maciej Stuhr. Przywozi ze sobą pewną tajemnicę. Zatrudniony do tej pory w jednej z warszawskich placówek, ląduje na prowincji niczym na zsyłce. Pokój nauczycielski dobrowickiego liceum snuje podejrzenia. Dopytuje „nowego” złośliwie: „Co kolega robi w takiej dziurze?”. Paweł Zawadzki unika odpowiedzi. Wykręca się od niej, jak tylko może. Próbuje przecież uciec od własnej przeszłości. Zapomnieć o poprzednim życiu. Trudno mu jednak będzie odnaleźć spokój. Nawet w uśpionych Dobrowicach. Tajemnicza śmierć licealistki dotyka również Zawadzkiego.

Nieoczywiste postacie. Pełne emocji, „żywe”, krwiste. Dużo bliższe fabularnym niż serialowym bohaterom. Ponadto wątki, które mogłyby z powodzeniem zostać rozwinięte w pełnometrażowym filmie. Świetne dialogi – zbudowane z jednej strony na języku dorosłych (dalekim od serialowej papki) oraz wykorzystujące jakże bogaty i specyficzny – pełen sloganów – sposób mówienia uczniów. Autorami scenariusza „Belfra” (warto dodać, że to nie format, a oryginalny pomysł) jest para nieserialowych, „świeżych” dla tej materii twórców Monika Powalisz i Jakub Żulczyk.

Powalisz od lat związana jest z ambitnym, poszukującym teatrem – reżyserka i dramatopisarka pracowała m.in. z Kazimierzem Kutzem czy Krzysztofem Warlikowskim. Jest jedną z twórczyń warszawskiego Teatru Wytwórnia. Istotna uwaga – serial nie jest bynajmniej teatralny, a postacie przerysowane. Zaskakująco – oglądamy oszczędnych (w jakimś sensie) bohaterów. Dawkujących emocje i „przytrzymujących” oglądającego.

Drugim autorem scenariusza jest Jakub Żulczyk. Dziennikarz, felietonista. Z rozpoznawalnym stylem pisania. Autor głośnej książki „Ślepnąc od świateł” – o młodym artyście, który po przeprowadzce do Warszawy zostaje handlarzem kokainy.

Na całe szczęście, ten właśnie świetny scenariusz wpadł w ręce Łukasza Palkowskiego. Uhonorowanego wielokrotnie reżysera. Jego sztandarowym filmem wciąż pozostają „Bogowie”. W oczekiwaniu na kolejną fabułę dostaliśmy „Belfra”. Wyreżyserowanego z charakterystycznym dla Palkowskiego nerwem. Pełnego niepokoju i napięcia scen, które budują klimat całości. U Palkowskiego nic nie jest jednoznaczne. Poprowadził bohaterów serialu w taki sposób, aby uniknąć tego uporczywego schematu: dobry, zły. Podsyca ciekawość widza, który – jeszcze przed końcem pierwszego odcinka – zadaje sobie pytanie: „Kto w końcu zabił tę biedną, piękną młodą dziewczynę…?” Czy nie o taką reakcję chodzi.

Palkowski doskonale poradził sobie nie tylko w „ustawieniu” dorosłych postaci „Belfra” (miał do czynienia z najlepszymi z najlepszych – to także wielki atut tej produkcji). Obok Stuhra grają m.in. Magda Cielecka, Ola Popławska, Łukasz Simlat czy Paweł Królikowski. W serialu pojawia się dawno nieoglądany, a niezwykle utalentowany i przy tym „niezgrany” Grzegorz Damięcki (tutaj w roli lokalnego przedsiębiorcy z „lepkimi dłońmi”. Jego piękną żonę gra Magda Cielecka).

Obok „zawodowców” genialna grupa licealistów. Zagrali ich bardzo młodzi aktorzy (niektórzy to nadal studenci szkół teatralnych). Trudno nie ulec pewnej sugestii. Kilku stworzyło „bliskie” temu, jakimi są (tak podejrzewam?) w realnym życiu role. I nawet jeśli to wykorzystanie prywatnego sposobu bycia (nonszalancji, bezczelności, ale i odwagi) było niezamierzone, to okazało trafione! Chociażby u serialowego Łukasza (Patryk Pniewski, student PWST we Wrocławiu) oraz Jaśka (Mateusz Więcławek, student łódzkiej filmówki). Powstał bliski realiom portret współczesnych licealistów.

„Belfer” – to serial wymagający. Nie rozgrywa się od „parzenia herbaty do spaceru po osiedlu”. Fabularny styl, niejednoznaczne rozwiązania pewnych wątków, złożoność bohaterów może być wyzwaniem dla przyzwyczajonych od lat do innego typu produkcji telewizyjnych widzów. Wielka popularność Macieja Stuhra może okazać się dla Canal Plus „światełkiem w tym tunelu”. Przeciągnąć oglądających na inną stronę mocy. A także serialowej stylistyki. Dwa pierwsze odcinki „Belfra” będą mogli zobaczyć wszyscy. Stacja zdecydowała się odkodować emisję.

A gdybyśmy tak – przy okazji tej premiery – zrobili małe podsumowanie polskiego rynku serialowego. Właśnie pod kątem takich jak „Belfer” produkcji? (myślę tutaj o jakości, dramaturgii, obsadzie, scenariuszu, itd..).

W ostatnich latach powstały m.in. „Krew z krwi”, „Bez tajemnic”, „Głęboka woda”, „Paradoks”. Przypieczętowani niedawno „Artystami”.

Można? Oczywiście. Tylko do tego potrzebna jest żarliwa wiara twórców i szefów stacji w istnienie (nadal) inteligentnego widza. Który ma przecież władzę, bo i on dzierży pilota.