Bikini Blue Online

Bikini Blue, Lektor PL (2017) film do obejrzenia lub ściągnięcia na dysk!

Data publikacji: 2017-09-22

Bikini Blue, Lektor PL (2017) film do obejrzenia lub ściągnięcia na dysk! Świetny film w szczególności na wieczór! Naprawdę wart obejrzenia! Nie pożałujesz, gdy go oglądniesz!

W sielskie życie małżonków, Eryka i Dory, wkrada się choroba oraz bolesna, zatajona przez mężczyznę przeszłość. Kobieta postanawia wyjaśnić dzielącą ich tajemnicę.

Rzut oka na plakat: para spleciona w czułym uścisku, estetyka odsyłająca do formuły klasycznego melodramatu oraz niezdrowa różnorodność czcionek – tak jakby spójność formy była grzechem ciężkim. Starczy za całą recenzję „Bikini Blue”, filmu wyrosłego z przeświadczenia, że wartość sztuki rośnie wprost proporcjonalnie do ilości dobrych pomysłów.

Zakochani z plakatu, Eryk (Tomasz Kot) i Dora (Lianne Harvey), żyją w Anglii roku 1953, liżą rany po wojennej zawierusze i próbują ocalić nadwątlone małżeństwo. Jego poznajemy w szpitalu psychiatrycznym dla polskich weteranów, tuż po próbie samobójczej. Ona, wiedziona pragnieniem rozwikłania tajemnicy z przeszłości, powoli bada, ile zostało jej męża w mężu. Wkrótce, za sprawą porywu jego niestabilnej natury, lądują na plaży, tylko we dwoje. Smagane wiatrem wydmy są tu scenografią kameralnej psychodramy, polem bitwy z przeszłością, a także krajobrazem podświadomości całego pokolenia – ludzi wyjałowionych przez wojnę, próbujących poukładać sobie życie z bagażem wojennej traumy.

Jarosław Marszewski, którego nie widzieliśmy w kinie od szesnastu lat, zdaje sobie sprawę zarówno z siły tej symboliki, jak i z prawideł kina drogi. W końcu prawie dwie dekady temu, w „Jutro będzie niebo”, opowiadał o wspólnej podróży dojrzałego mężczyzny i wchodzącej w życie dziewczynki. Jego zmysł inscenizacyjny raczej się od tamtego czasu nie stępił, a niektóre sceny wciąż są udanymi miniaturami. Trudno jednak szukać w „Bikini Blue” konsekwencji, gdyż reżyser próbuje nakręcić kilka filmów naraz. Widać to już w odklejonej stylistycznie od reszty obrazu komputerowo animowanej czołówce. Widać i później, gdy Marszewski całkowicie zdejmuje nogę z hamulca. Baśń w historycznym kostiumie, nostalgiczny melodramat o utraconej niewinności w rodzaju „Ostatniego dnia lata” Konwickiego, impresja o „buntownikach miłości” wymykających się społecznej normie, opowieść o utracie tożsamości, kronika pewnego obłędu. Cóż, za dużo tego dobra.

Tomasz Kot i Lianne Harvey są na tyle dobrzy, że potrafią poruszać się w skrajnych rejestrach i nadać swoim postaciom emocjonalną wiarygodność. Ale nawet jeśli relacja bohaterów ma odpowiednią temperaturę, to ich problemy wydają się miałkie – nic zresztą dziwnego, skoro nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, z nieboskłonu klasycznej psychodramy przenosimy się na poziom pulpowej literatury kryminalnej.

Marszewski stawia ciekawe pytania, lecz gdy tylko skupia się na jakimś wątku, w paradę wchodzą mu znoszące się estetyki i konwencje. Skóra i motor nie pasują do piachu i łez, nowa fala do starego kina, a w szaleństwie powinno być jednak trochę więcej metody.

Napisz odpowiedź!

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*