Dlaczego on? (2017) film do obejrzenia lub ściągnięcia na dysk!

Data publikacji: 2017-07-28

Dlaczego on? (2017) film do obejrzenia lub ściągnięcia na dysk! Świetny film w szczególności na wieczór! Naprawdę wart obejrzenia! Nie pożałujesz, gdy go oglądniesz!

Dlaczego on? Online

Dlaczego on? Online

Dlaczego on? Online

Ned, nadopiekuńczy, lecz kochający ojciec, przyjeżdża wraz z żoną ze świąteczną wizytą do córki, która studiuje w college’u. Na miejscu musi stawić czoło swemu największemu koszmarowi – poznaje bowiem chłopaka córki, Lairda, sympatycznego, ale ekscentrycznego miliardera z Krzemowej Doliny. Konserwatywny Ned uważa, że Laird, który nie uznaje żadnych zasad, nie pasuje do jego córki i nie powinien się z nią wiązać. Wypowiada niedoszłemu zięciowi wojnę, a sytuacja szybko wymyka się spod kontroli, bo w świecie wielkich pieniędzy Ned czuje się jak ryba wyjęta z wody.

SPRAWDŹ RÓWNIEŻ NA:

Dlaczego on? Online

Dlaczego on? Online

Dlaczego on? Online

Dlaczego on? Online

Dlaczego on? Online

Kiedy w zeszłym roku na ekrany kin wchodziło „Tylko mnie kochaj”, byłem jednym z niewielu dziennikarzy w Polsce, którzy napisali, że w swojej kategorii film Ryszarda Zatorskiego „daje radę”. I do dziś zdania nie zmieniłem. Dobrze dobrani aktorzy, sporo muzyki i lekka fabuła zakończona obowiązkowym happy endem to sprawdzony przepis na sukces. Tym bardziej nie potrafię zrozumieć, co takiego stało się Ryszardowi Zatorskiemu, że jego najnowszy film zrealizowany według tej samej receptury okazał się całkowitym nieporozumieniem.

„Dlaczego nie!” to kolejna wersja bajki o Kopciuszku. Małgosia, dziewczyna z prowincji, przyjeżdża do Warszawy z zamiarem zdobycia dobrej pracy, zarobienia pieniędzy i znalezienia wymarzonego mężczyzny. Niestety, lata mijają, a plany pozostają jedynie planami. Pewnego dnia dziewczyna przypadkowo poznaje przystojnego Janka. Czyżby odnalazła wreszcie swojego księcia z bajki?

Krytycy zarzucali „Tylko mnie kochaj” przesadną naiwność. Rzeczywiście fabuła wymagała ze strony widza odrobiny dobrej woli, żeby zaakceptować te wszystkie zbiegi okoliczności i nieprawdopodobną amnezję głównego bohatera, ale braki te film nadrabiał sprawną narracją i zabawnymi postaciami drugoplanowymi. Na ekranie sporo się działo i widz, jeśli tylko wciągnął się w historię, nie miał czasu, żeby zastanawiać się nad niedoróbkami scenariusza. W przypadku „Dlaczego nie!” ma tego czasu aż nadto.

Odpowiedzialna za fabułę Alina Puchała, która scenopisarskie szlify zdobywała między innymi przy „Klanie” i „M jak miłość”, nie miała, niestety, pomysłu na film, a jedynie na jego początek. Po pierwszych piętnastu minutach „Dlaczego nie!” zmienia się bowiem w pełną powtarzalnych gagów i sporadycznie zabawnych dialogów… nudę. Cała intryga opiera się na pomyłce. Szkoda tylko, że ta pomyłka dotyczy absolutnie wszystkich bohaterów filmu. Małgosia bierze Janka za kogoś innego, z kolei Małgosię za kogoś innego bierze namolny Dawid, a podstępna Renata przez pomyłkę, zapewne, kradnie cudze pomysły. Ta monotonna i szyta grubymi nićmi gmatwanina to jednak stanowczo za mało, by przykuć naszą uwagę przez półtorej godziny.

W „Tylko mnie kochaj” atmosferę skutecznie podgrzewały zabawne postaci drugoplanowe z uroczą Julią Wróblewską na czele. Tych jednak zabrakło w „Dlaczego nie!”. Bohaterowie towarzyszący Małgosi w jej perypetiach, za wyjątkiem wspomnianego już Dawida, są zwyczajnie bezbarwni i zapominamy o nich, kiedy tylko wychodzimy z kina. Sytuację próbują ratować autentycznie zabawna Anna Przybylska w roli rozkapryszonej gwiazdy i Małgorzata Kożuchowska, ale na ekranie poświęcono im tak mało czasu, że ich obecność niewiele w sumie zmienia. W rezultacie film Zatorskiego, zamiast bawić, zwyczajnie męczy.

„Dlaczego nie!” razi również błędami reżyserskimi, których wyłapywaniu sprzyja ślamazarna akcja. Trudno jednak nie zwrócić na nie uwagi, kiedy w jednej scenie bohaterowie spotykają się przemoczeni w deszczu, a chwilę później całkowicie wysuszeni pławią się w promieniach słońca, albo gdy główna bohaterka podczas tańca zasypia w ramionach swojego partnera, choć nic nie wskazuje na to, żeby cierpiała na narkolepsję.

Myślę, że Ryszard Zatorski swojemu następnemu filmowi poświęci już nieco więcej uwagi. Co prawda sukces niefortunnego „Ja wam pokażę!” jest najlepszym dowodem na to, że w Polsce dobrze sprzedać mogą się filmy absolutnie złe, ale „Dlaczego nie!” pokazało, że ani przebojowy soundtrack, ani ładne widoki, ani nawet „polski Brad Pitt” nie uratują filmu, jeśli ten pozbawiony jest solidnego scenariusza.