Gimme Danger film do obejrzenia, czy ściągnięcia na dysk!

Data publikacji: 2017-10-18

Gimme Danger film do obejrzenia, czy ściągnięcia na dysk! Świetny film w szczególności na wieczór! Naprawdę wart obejrzenia! Nie pożałujesz, gdy go oglądniesz!

Gimme Danger Online

Gimme Danger Online

Iggy Pop i muzycy z The Stooges zdradzają Jarmuschowi historie swoich wzlotów i upadków, blaski i cienie niebezpiecznego życia, a także wspominają największe prowokacje.

SPRAWDŹ RÓWNIEŻ NA:

Gimme Danger Online

Gimme Danger Online

Gimme Danger Online

Gimme Danger Online

Gimme Danger Online

Sex Pistols, Sonic Youth i wielu, wielu innych – do inspiracji muzyką The Stooges przyznaje się dzisiaj wielu artystów. Muzycy z Ann Arbor w Michigan, nazwani na cześć słynnego komediowego tria bo, jak zauważył jeden z członków, my też nie robimy nic złego, a i tak wszyscy się nas czepiają, na zawsze zapisali się w historii muzyki. Zajęło im to jednak trochę czasu. W swoim filmie Jarmusch pokazuje historię The Stooges jako niekończący się cykl wzlotów i upadków; przez długi czas ich płyty sprzedawały się słabo, a na koncertach publiczność zachowywała się jak wobec Blues Brothers w barze country. Dopiero kiedy w 2003 roku wznowili działalność, nagle okazało się, że wszyscy się do nich odwołują.

Jim Jarmusch przyjechał w tym roku na festiwal w Cannes aż z dwoma filmami, ale ukochany przez krytyków „Paterson” i „Gimme Danger” nie mają ze sobą zbyt wiele wspólnego. No, może z jednym wyjątkiem. W lokalnym barze, do którego każdego wieczoru przychodzi grany przez Adama Drivera kierowca autobusu, można zauważyć przyczepiony do ściany artykuł z lat 70. – dumnie obwieszczający, że lokalne dziewczęta przyznały Iggy’emu Popowi tytuł… najseksowniejszego mężczyzny świata. Jakby to ujął Cyceron zwracający się do Katyliny: O czasy! O obyczaje!

Amerykański reżyser zna Iggy’ego Popa od lat – muzyk pojawił się już wcześniej w „Truposzu” i „Kawie i papierosach”, gdzie przesiadywał w knajpie z odbierającym chwilę wcześniej poród Tomem Waitsem. Może właśnie dzięki tej zażyłości film wydaje się tak intymny; momenty, w których opowiada o życiu w przyczepie kempingowej i swojej bliskiej relacji z rodzicami są pełne ciepła. Choć z „Gimme Danger” można dowiedzieć się nawet tego, dlaczego porzucił perkusję (znudził się oglądaniem cudzych tyłków. Nawet tak kształtnych jak ten należący do Mary Weiss z zespołu The Shangri-Las), nie jest to film o Iggym Popie, tylko o The Stooges.

Jarmusch nie może narzekać na brak materiału. Rozmowy z braćmi Asheton, saksofonistą Stevem Mackay i gitarzystą Jamesem Williamsonem, który wrócił na scenę po 30 latach kariery za biurkiem, obfitują w anegdoty – obrywa się nawet folkowej supergrupie Crosby, Stills & Nash. Nie wszystkie wywołują uśmiech: po rozpadzie w 1973 roku, gdy narkotyki i wyczerpanie dało im się wreszcie we znaki, nic nie wskazywało na to, żeby zespół kiedykolwiek nagrał kolejny album. Chcielibyśmy jednak poznać osobę, która uznała, że Iggy powinien zagrać Piotrusia Pana. Na Broadway’u.

Jarmusch ma tendencję do zbyt oczywistych metafor (owce jako bezmyślne tłumy!) i nie zawsze potrafi zapanować nad formą filmu – połączenie animowanych wstawek autorstwa Jamesa Kerra, materiałów archiwalnych i wywiadów wydaje się czasem dość chaotyczne. Na szczęście wszystkie niedociągnięcia ratuje osobowość Iggy’ego Popa, którego można by słuchać bez końca. „Gimme Danger” świetnie podsumowuje zresztą jego ulubione słowo. Cool.