Kalifornia Online

Kalifornia, Lektor PL (2017) film do obejrzenia lub ściągnięcia na dysk!

Data publikacji: 2017-09-22

Kalifornia, Lektor PL (2017) film do obejrzenia lub ściągnięcia na dysk! Świetny film w szczególności na wieczór! Naprawdę wart obejrzenia! Nie pożałujesz, gdy go oglądniesz!

Kalifornia Online

Kalifornia Online

Kalifornia Online

Rok 1984, w São Paulo siedemnastoletnia Estela przeżywa okres dojrzewania czekając na urodzinowy prezent – wyjazd do Kalifornii.

„Wujek ze Stanów” – bóg, heros, celebryta i nauczyciel życia. Kulturalny trendsetter. Być może dzisiaj trudno to sobie wyobrazić, ale kilkadziesiąt lat temu posiadanie rodziny na Zachodzie podnosiło status młodego człowieka o ładnych kilka pięter. Nowy album Joy Division na winylu; oryginalna bluza Adidasa; t-shirt z podobizną Bowiego – nic prostszego, napiszemy do wujka, wujek wyśle paczkę, nasze ego napełni się szacunkiem przyjaciół z dzielni. W świadomości peryferiów Ameryka – reprezentująca cały zachodni świat – urastała do rangi mitycznej krainy dobrobytu, wiecznego słońca, ekscytacji i nowości. I był to mit ze wszech miar uniwersalny – w brazylijskiej „Kalifornii” Mariny Person amerykański wujek to pośrednik między obrzeżami a centrum, postać utkana z fragmentów „tamtej” – o ile lepszej – rzeczywistości: taśm z rockiem, plakatów, komiksów, fotografii. Przedmioty z paczek od krewnego kształtują wrażliwość nastoletniej Esteli, uczą jej otwartości na odmienność, dają poczucie niezależności. W realiach kastowego społeczeństwa Sao Paulo roku 1984 – podobnie jak w Polsce schyłkowego PRL-u – możliwość wejścia w ramy globalnej kultury jest wszystkim, o czym marzy dojrzewający umysł.

Wodzenie palcem po mapie Kalifornii, gdzie Estela ma spędzić upragnione wakacje z wujkiem, samo przypomina proces wykuwania młodzieńczej tożsamości. Kolejne punkty łączą się ze sobą trochę na chybił trafił, cele podróży zawsze można zmienić w ostatniej chwili, teraz jeszcze bez większych konsekwencji. Dlatego „Kalifornia” to typowe kino inicjacji – bohaterka uczy się życia przez eksperyment, przekraczanie granic, konflikt z autorytetami i grupą rówieśniczą, ale z bezpiecznikiem w postaci domu i miłości. Pragnie zachować pozycję w szkolnej hierarchii, a jednocześnie myśleć i czuć niezależnie. Z najlepszymi przyjaciółkami ustala ranking szkolnych przystojniaków, intensywnie planuje pierwszy seks, ale po lekcjach odrzuca szczeniackie pozy – idzie do sklepu z winylami i przebiera w krążkach ukochanych Joy Division, Davida Bowiego, The Cure. Tu czuje się dobrze: muzyka, podobnie jak zmitologizowane Stany Zjednoczone, symbolizuje przestrzeń osobistej wolności. A jednak – przy całej postulowanej zadziorności filmu – obecna w „Kalifornii” wizja nastoletniości wydaje się rozrysowana wyjątkowo grubą kreską. Estela miota się między konformizmem a niezależnością, chociaż jej rozterki da się sprowadzić do kilkustronicowej dramatycznej pulpy: wybrać przystojnego blond surfera, typowego boga szkolnego boiska, czy ulec tajemniczemu punkowi z czarną grzywką, którego pół klasy nazywa gejem? Naprawdę, takiego napięcia nie powstydziliby się redaktorzy pamiętnego magazynu „Bravo”.

Nie chcę przez to odbierać powagi cierpieniom nastolatków – wiadomo, że w kryzysie dojrzewania nawet krzywe spojrzenie sąsiadki z naprzeciwka może wpędzić w głęboką depresję. Doceniam także upodmiotowienie kobiecej bohaterki: to Estela rozdaje w filmie ostatnie karty, aktywnie testuje i wybiera, jest niezależna i sama określa granice. Cóż to jednak za typ podmiotowości, kiedy wszystkie inicjatywy podejmowane przez młodą dziewczynę sprowadzają się do jednego zadania – znaleźć sobie faceta? Chodzi o wyścig – infantylny jak w komediach pokroju „American Pie”, a tutaj mocno ugrzeczniony – kto pierwszy straci dziewictwo, a więc wpisze się w główne przykazanie konformizmu: nie wychylaj się, nie bądź w tyle. Twórcy „Kalifornii” sprowadzają nastoletniość do dojrzewania biologicznego, gdzie seks to punkt zwrotny, a złożoność i procesualność są gdzieś na uboczu, ledwo zaznaczone buntowniczą muzyką i strojem. Nie pomagają próby wybicia filmu z normatywnych kolein w postaci przewijającego się w tle wątku gejowskiego. Wszystko ciąży w kierunku maksymalnie anachronicznego schematyzmu: dziewczyna zdobywa doświadczenie, negocjuje dostęp do swojego ciała i ostatecznie uczy się sztuki wyboru właściwego mężczyzny. Filmowy proces dojrzewania kończy się pseudokompromisem: ona zostaje w domu, opromieniona jego uczuciem, on wyjeżdża zdobywać świat i aktywnie stawiać czoła własnym problemom. Słoneczna Kalifornia – kraina nadziei – pozostaje tam, gdzie jej miejsce – w przestrzeni wyobraźni. Podobnie jak wszystkie cudowne zachodnie gadżety to po prostu zwykłe fetysze – nowofalowa muzyka przydaje całości nostalgicznego kolorytu, ale dla samej opowieści nie znaczy nic. Szkoda, bo emocje z tekstów The Cure czy Joy Division zdecydowanie lepiej oddają trudy dojrzewania niż wszystkie letnie obrazki – pocztówki z wakacji młodości – które zaserwowali nam brazylijscy filmowcy.

Napisz odpowiedź!

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*