Komunia film do obejrzenia, czy ściągnięcia na dysk!

Data publikacji: 2017-08-20

Komunia film do obejrzenia, czy ściągnięcia na dysk! Świetny film w szczególności na wieczór! Naprawdę wart obejrzenia! Nie pożałujesz, gdy go oglądniesz!

Komunia Online

Komunia Online

Kiedy dorośli bawią się w dom, wtedy to dzieci muszą szybko dorosnąć. 14-letnia Ola zajmuje się domem, opiekuje ojcem i niepełnosprawnym bratem i dba o relacje z mieszkającą osobno matką; ale przede wszystkim stara się na powrót złożyć rodzinę w całość. Żyje nadzieją, że uda się ściągnąć matkę do domu. Pretekstem do spotkania z nią jest komunia święta 13-letniego Nikodema i Ola bierze na siebie całą odpowiedzialność za przygotowanie idealnej rodzinnej uroczystości.

SPRAWDŹ RÓWNIEŻ NA:

Komunia Online

Komunia Online

Komunia Online

Komunia Online

Komunia Online

W dokumencie najważniejszy jest wybór tematu i znalezienie ciekawych bohaterów. Kiedy ta niewątpliwa sztuka się uda, dopiero w dalszej kolejności może powstać produkcja wyjątkowa. Taką właśnie jest „Komunia” Anny Zameckiej.

Anna Zamecka znalazła bohaterkę, której historię chce się poznać. To 14-letnia Ola, opiekująca się nie tylko niepełnosprawnym bratem Nikodemem, ale również ojcem, za bardzo lubiącym alkohol i zaniedbującym rodzinę. Komunalne osiedle, brud, bieda – w takiej scenerii Ola przygotowuje Nikodema do komunii. Jeśli nie ona, nikt tego nie zrobi.

W polskim kinie często oglądamy biedę i pozbawionych perspektyw bohaterów. Zwykle wydaje się to jednak wykalkulowane – z jakiegoś powodu smutne filmy o nieszczęśliwych ludziach często są bardziej cenione przez krytykę oraz chętniej pokazywane na festiwalach, gdzie nie sposób trafić na lekką komedię. Tymczasem film Zameckiej jest szczery i prawdziwy. Już od pierwszych scen przejmujemy się losem 14-letniej bohaterki. I nie ma tu mowy o żadnym emocjonalnym szantażu.

„Kiedy dorośli bawią się w dom, wtedy dzieci muszą szybko dorosnąć” – czytamy w opisie filmu. I rzeczywiście, Ola wydaje się bardziej dojrzała i rozgarnięta niż niejedna dwudziestoparolatka. To właśnie z jej perspektywy patrzymy na wydarzenia, ona jest tu w centrum uwagi. „Komunia” to portret dziewczyny, która zbyt wcześnie zderzyła się problemami ludzi dorosłych. Ale jest przy tym na swój własny, dziecięcy sposób naiwna, wierząca, że jeszcze wszystko się ułoży.

Z filmu Zameckiej wyłania się nie tylko pesymistyczny portret państwa, które zapomina o swoich obywatelach. Pomoc, jaką otrzymują bohaterowie, jest bowiem szczątkowa. „Komunia” to także ponury obraz polskiego Kościoła. „Jeśli myślisz, że jestem straszna, to ksiądz jest straszniejszy dziesięć razy bardziej” – mówi do przygotowującego się do komunii brata Ola. Nauka religii to tutaj bezrefleksyjne klepanie regułek o tym, kim jest Bóg, Trójca Święta i jakie mamy grzechy. „Nie ma czegoś takiego jak bezstresowe wychowanie” – grzmi z ambony ksiądz. Z kolei jeśli chodzi o spowiedź, najważniejsze jest to, żeby… mówić szeptem. Wszystko to prowadzi często do zabawnych (choć w rzeczywistości bynajmniej takie nie są) dla widza sytuacji, ponieważ niepełnosprawny Nikodem jest dużo bardziej bezpośredni niż inne dzieci.

„Komunia” to przejmująca historia bohaterki, która do egzaminu dojrzałości – prawdziwego, napisanego przez życie, a nie szkolnego testu – przystąpiła zdecydowanie za wcześnie. Historia, która zostanie z widzami na długo.