Munio: Strażnik Księżyca (2017) film do obejrzenia lub ściągnięcia na dysk!

Data publikacji: 2017-10-18

Munio: Strażnik Księżyca (2017) film do obejrzenia lub ściągnięcia na dysk! Świetny film w szczególności na wieczór! Naprawdę wart obejrzenia! Nie pożałujesz, gdy go oglądniesz!

Munio: Strażnik Księżyca Online

Munio: Strażnik Księżyca Online

Munio: Strażnik Księżyca Online

W pewnej magicznej krainie, wesoły psotnik, Munio, niespodziewanie i ku zaskoczeniu wszystkich zostaje wybrany do arcyważnego zadania – wraz z bohaterskim Sergio mają strzec Księżyca i Słońca. Dla beztroskiego i kochającego zabawę Munia to nie lada wyzwanie! Niestety, dość szybko z serii niefortunnych zdarzeń i nadarzającej się okazji korzysta zły mag, który wykrada Księżyc i Słońce. Munio musi wyruszyć w pełną przygód i niebezpieczeństw podróż, żeby naprawić swój błąd. Czas przywrócić porządek na niebie!

SPRAWDŹ RÓWNIEŻ NA:

Munio: Strażnik Księżyca Online

Munio: Strażnik Księżyca Online

Munio: Strażnik Księżyca Online

Munio niespodziewanie zostaje wybrany Strażnikiem Księżyca. Dla równowagi mianowany zostaje również Strażnik Słońca – Sergio. Pierwszego dnia ich nowej pracy zły mag wykrada Słońce i Księżyc. Czas je odzyskać!

Minął rok (a może i dwa) odkąd przeczytałam pierwszą część sagi „Strażnicy Nocy”. W końcu sięgnęłam po kontynuację z nadzieją otrzymania czegoś lekkiego, zabawnego i sympatycznego. No cóż, w drugiej części zabrakło humoru, którego oczekiwałam, ale i tak szybko książkę pochłonęłam. Nie będę dalej męczyć wstępu tej recenzji, więc już zabieram się za pisanie o całej reszcie😉

Fabuła

Druga część kontynuuje wątki z „Blasku Księżyca”, jednak tym razem są one przedstawione z perspektywy Lindsay. Akcja rozgrywa się przez dwa tygodnie, a powieść kończy się podczas pełni księżyca.

Nastoletni zmiennokształtni – Strażnicy Nocy, którzy przeszli już swoją pierwszą przemianę, odbywają naradę ze starszyzną w sprawie bezpieczeństwa ich gatunku w Wilczym Szańcu. Lindsay i Brittany, jako że jeszcze są przed transformacją, siedzą z dala od całej dyskusji i rozmawiają o swoich przemianach w wilki, które czekają je za dwa tygodnie. W pewnym momencie Lindsay wyczuwa, że zaczął jej się przyglądać Rafe – jeden ze strażników nocy, który jest zaraz za Lucasem w stadzie. Ona również zaczyna się w niego wpatrywać i przypomina sobie sen, jaki śniła w nocy. Dziewczyna zaczyna rozumieć, że Rafe ją w jakiś sposób przyciąga do siebie, co zaczyna ją przerażać. I tutaj pojawia się zagwozdka. Przecież podczas pierwszej transformacji płci pięknej powinien towarzyszyć mężczyzna, a najlepiej taki, którego się kocha, bo sytuacja jest intymna, do tego to tak nie boli, a jak dziewczyna jest sama, to może umrzeć! O dobry szatanie i co wtedy?!

Reszta książki, to rozterki Lindsay – lwia część, trochę o swataniu na siłę Brittany i trochę o Bio-Chrome.

Minusy:

Tym razem zacznę od wad, gdyż jedna z nich raziła mnie przez całą książkę. Jak już zaznaczyłam to na wstępie, zabrakło mi tutaj humoru, który był jedną z zalet „Blasku Księżyca”. Brak ten można wytłumaczyć zmianą głównej bohaterki, gdyż Lindsay, w przeciwieństwie do Kayli, nie miała ciętego języka. Przez to nie mogłam cieszyć się męsko-damskimi dialogami, które tutaj przypominały mi konwersacje z innych paranormalnych romansów z miałkimi bohaterkami. Dosłownie dwa razy się zaśmiałam, bo aż dwa razy pojawił się humor sytuacyjny. Wielka szkoda, że oprócz tych dwóch scen, nie miałam nawet, kiedy się uśmiechnąć. Raczej ciężko wzdychałam czytając wywody Lindsay na temat Riffa i na odwrót – wywody Riffa na temat Lindsay.

Od razu przejdę do drugiego minusu, ale zaznaczam, że jest to całkowicie subiektywne spostrzeżenie. Główna wilkołaczka w „Pełni Księżyca” była nudna. Ja wiem, że jeżeli seria zawiera cztery kluczowe żeńskie postacie, to nie wszystkie muszą być silne, czy wyszczekane, ale ja po prostu nie przepadam za słabymi nastolatkami, zachowującymi się jak księżniczki, które non stop trzeba prowadzić za rączkę i chronić😉 Na pewno niektórzy lubią takie charaktery, jednak mnie ona do gustu nie przypadła.

Plusy:

Przede wszystkim, wilkołaki🙂 Zastanawiam się, czy w Polsce jest jeszcze jakaś inna seria ze zmiennokształtnymi w roli głównej. Zapewne tak, nawet jeden tytuł właśnie mi się przypomniał, jednak jest on skierowany do dorosłego czytelnika (a dokładniej czytelniczki :P). Jednak dla nastolatek nic takiego nie mogę sobie przypomnieć. I właśnie dlatego seria wyróżnia się na tle powieści z aniołami i wampirami. W „Pełni Księżyca” autorka również uraczyła fanów poprzedniej części pierwszą przemianą nastolatki w wilkołaczkę. I znów cały proces jest romantycznie i obrazowo opisany, choć nie różni się zbytnio od poprzedniego. Zmiennokształtni mają własną osadę, w której to mieszkają, szkolą się i dobierają w pary. Oczywiście ich życie nie różni się zbytnio od ludzkiego, nie licząc umiejętności przemiany w wilka.

Drugim plusem jest obecność bohaterów z „Blasku Księżyca”. To najbardziej mnie ucieszyło i choć Kayla i Lucas są teraz na drugim planie, to każde ich pojawienie podnosiło ocenę książki. Jak wspomniałam wcześniej, Lindsay nie jest zbyt interesującą postacią, dlatego bohaterowie poprzedniej części bardzo pomogli fabule. Oczywiście, nie zabrakło również Brittany, która to przez całą książkę będzie bić się z myślami na temat swojej transformacji, gdyż wygląda na to, iż będzie musiała przejść ją sama, bo jakoś żaden facet nie jest nią zainteresowany, a ten na którym jej zależy, jest już w związku z inną.

Mniej więcej pod koniec książki dochodzi do morderstwa, w które jest wplątane Bio-Chrome, co dodaje fabule akcji i większego tępa. Dzięki temu, ostatnie rozdziały zostały przeze mnie pochłonięte w paręnaście minut i zdziwiłam się, że Lindsay nagle przechodzi przemianę, a koniec powieści dopadł mnie szybciej niż myślałam😉

Podsumowując

Lindsay nie jest moją ulubienicą, ale da się ją znieść. Z kolei Riff jest ciekawszą postacią niż Lucas, przynajmniej z charakteru. Zapomniałam wspomnieć o Connorze, a powinnam, bo jest on przecież ważną osobą w życiu Lindsay. Connor jest wspaniałym przyjacielem, który ma wielkie pokłady cierpliwości i pogody ducha. Jednak w końcu i on będzie musiał pokazać swoje wilcze pazury😉

Osobom którym spodobała się pierwsza część, ta również powinna przypaść im do gustu. Kayla i Lucas pozostają moją ulubioną parą, choć kto wie, może Brittany i jej wybranek okażą się jeszcze lepsi? Lindsay jest miałka, ale i takie bohaterki są potrzebne w historii (o ile nie są one protagonistkami niezliczonych serii wampirycznych/anielskich, bo wtedy tylko mnie wkur… denerwują).