Ostatni będą pierwszymi, Lektor PL (2017) film do obejrzenia lub ściągnięcia na dysk!

Data publikacji: 2017-06-25

Ostatni będą pierwszymi, Lektor PL (2017) film do obejrzenia lub ściągnięcia na dysk! Świetny film w szczególności na wieczór! Naprawdę wart obejrzenia! Nie pożałujesz, gdy go oglądniesz!

Ostatni będą pierwszymi Online

Ostatni będą pierwszymi Online

Ostatni będą pierwszymi Online

SPRAWDŹ RÓWNIEŻ NA:

Ostatni będą pierwszymi Online

Ostatni będą pierwszymi Online

Ostatni będą pierwszymi Online

Ostatni będą pierwszymi Online

Ostatni będą pierwszymi Online

Znacie ich dobrze, choć zapewne nie kojarzycie. To oni nosili kawę za Martinem Riggsem i odwalali papierkową robotę za Marcusa Burnetta. Zawsze w cieniu gwiazd, zawsze na tyłach, zawsze na przegranej pozycji. „The Other Guys”. Ci inni kolesie. Niewidoczni, nieskuteczni, niefajni. Adam McKay i Will Ferrell – producencko-twórczy duet odpowiedzialny za mniej („Bracia przyrodni”) lub bardziej („Legenda telewizji”) udane komedie – postanowili ich znobilitować.
Na pomysł, by zainteresować się smutnymi gliniarzami z drugiego planu, wcześniej czy później ktoś musiał wpaść. W czasach, gdy w komedii romantycznej kumpel protagonisty dostaje więcej czasu ekranowego niż ta jedyna („Kocham cię, stary”), a herosi kina akcji coraz częściej widywani są na emeryturze („Watchmen. Strażnicy”, „RED”, „Niezniszczalni”), to było po prostu nieuniknione. Kolejna para niepokonanych stróżów prawa jest nam doskonale zbędna, tymczasem nieudacznikom w typie Gamble′a (Ferrell) i Hoitza (Wahlberg) trudno nie kibicować na wyboistej drodze do pierwszych sukcesów w karierze.
„Policja zastępcza” eksploatuje formułę buddy cop movie w tonie pół serio. Broń częściej bywa drewniana niż zabójcza, a partnerzy strzelają głównie śmiechem, jednak bez popadania w totalną zgrywę. Co może zaskakiwać, więcej tu dialogów niż akcji; humor słowny znacznie góruje nad sytuacyjnym. Stwarza to doskonałe pole do popisu dla Ferrella, który jest prawdziwym mistrzem w ogrywaniu absurdalnych kwestii z kamienną twarzą. Nic więc dziwnego, że i Wahlberg, ze swoim firmowym chmurnym spojrzeniem i mimiką Blaszanego Drwala, bez problemu odnajduje się w tej konwencji. Podobnie jak ostatnio rzadko widywany na dużym ekranie Michael Keaton, znakomity jako komendant tyrający na dwóch etatach na utrzymanie syna biseksa.
Ciekawe, czy za przykładem McKaya i Ferrella pójdą inni altruiści? W końcu jeszcze kilka etatowych popychadeł czeka na docenienie. Chętnie poznałbym bliżej na przykład tego nieszczęśliwca, którego Julia Roberts bądź Jennifer Lopez niespodziewanie (ale tylko dla niego) porzuca przed ołtarzem dla Gere′a czy McConaugheya. W finale kom-romów ten delikwent przeważnie robi dobrą minę do złej gry, ale co się z nim dzieje potem? Układa sobie życie na nowo, sięga do kieliszka, skacze z mostu? Bo u zakochanej pary – wiadomo, nuda – kizi-mizi, buzi-buzi, „żyli długo i szczęśliwie”. Albo weźmy przyjaciela-geja głównej bohaterki. Czy zawsze jest taki przegięty, a fryzjer to aby na pewno jego wymarzony zawód? Może skrywa mroczniejsze tajemnice niż Brokeback Mountain, ale ma za mało czasu, by się nimi z nami podzielić? Postmodernistyczne kino rozrywkowe z natury rzeczy winno zaprosić tych wszystkich biedaków na kozetkę. I tym samym – co najważniejsze – na pierwszy plan.