Paterson (2016) film do obejrzenia lub ściągnięcia na dysk!

Data publikacji: 2017-07-28

Paterson (2016) film do obejrzenia lub ściągnięcia na dysk! Świetny film w szczególności na wieczór! Naprawdę wart obejrzenia! Nie pożałujesz, gdy go oglądniesz!

Paterson Online

Paterson Online

Paterson Online

Paterson (Adam Driver) jest kierowcą miejskiego autobusu. Niczego mu nie brakuje. Kocha swoją pełną szalonych pomysłów żonę (Golshifteh Farahani), która każdego dnia tworzy nowy plan na przyszłość. Mężczyzna ma czas na swoją pasję (pisanie wierszy), spacery z psem i spotkania z grupą zaprzyjaźnionych ekscentryków. Jest wśród nich przeżywający zawód miłosny kompan od kufla, wyzwolona singielka przesiadująca wieczorami w barze, czy wiecznie narzekający kolega z pracy, który zazdrości Patersonowi pogody ducha. Jednak na skutek zabawnego zbiegu okoliczności stoicki spokój tytułowego bohatera zostaje poddany próbie.

SPRAWDŹ RÓWNIEŻ NA:

Paterson Online

Paterson Online

Paterson Online

Paterson Online

Paterson Online

Dzień jak co dzień. Paterson (Adam Driver) wstaje chwilę po szóstej. Je płatki z mlekiem, pakuje drugie śniadanie i wychodzi do pracy. Zanim włączy silnik autobusu, pisze wiersz, czasem wymienia parę słów z kierownikiem zmiany, który lamentuje nad marnością losu i złorzeczy rodzinie. W trasie słucha rozmów pasażerów, a gdy wreszcie podbije kartę, wraca do swojej dziewczyny Laury (Golshifteh Farahani). Po przybyciu na miejsce z niepokojem zauważa, że w mieszkaniu przybyło czarno-białych wzorów, na punkcie których Laura ma obsesję; w telegraficznym skrócie relacjonuje jej swój dzień. Wychodzi na spacer z psem, zatrzymuje się w barze, wysłuchuje stałych bywalców, zabija czas rozmową z barmanem. Przed snem słyszy od ukochanej, że jego zapach jest przyjemny. Na zegarku kwadrans po szóstej, Paterson wstaje… Dzień jak co dzień.
Fanów Jima Jarmuscha raczej nie zdziwi, że to w zasadzie wszystko, że żadna siła nie wepchnie bohatera na inny szlak, nikt nie będzie kusił go ciekawszym życiem. Nie szkodzi. I bez wielkich dramatów to efektowne kino. Paterson jest apatyczny, powolny, często drapie się po głowie, a jednak pozory mylą, żaden z niego szarak. Wiemy, że był w wojsku i potrafi błyskawicznie obezwładnić napastnika – nawet jeśli ten wymachuje atrapą pistoletu. Wiemy, że miłość do Laury jest paliwem jego poezji i że kolejne fanaberie dziewczyny są bagażem, który warto dźwigać. I choć ta namawia Patersona do podzielenia się ze światem swoją twórczością, bohater nie widzi w tym większego sensu, woli trzymać zeszyt na dnie szuflady – w końcu jego los przypieczętował już codzienny rytuał.

Świadomość, że nie potrafimy odkryć w podobnej egzystencji jakiejś szlachetności, zawsze uwierała Jarmuscha. Bez względu na to, czy opowiadał o neurotycznych wampirach, przypadkowych pasażerach nowojorskiej taksówki czy zabójcy żyjącym według samurajskiego kodeksu, przeszkadzał mu również fakt, że nie potrafi odkryć jej kino. Paterson to kolejna postać z jego imaginarium, która drepcze w kółko, snuje się jak aktor z odwołanej sztuki. I zarazem kolejna, wokół której reżyser buduję wielką narrację o małych sprawach. W „Patersonie” pomaga mu w tym literatura poety i eseisty Rona Padgetta. Jego teksty to minimalistyczna pochwała banału codzienności, wiersze o zapałkach z intrygującą etykietą, o napisie przypominającym krojem onomatopeję trzeszczącego megafonu. Jak na ironię, Padgett przyłożył za młodu rękę do popularyzacji prozy bitników, w której aż roiło się od antymieszczańskich manifestów.
Jarmusch oraz prowadzony z wyczuciem, powściągliwy Driver zamieniają kolejne sceny w eleganckie miniatury z własną dramaturgią i dyskretnym humorem. Łatwo byłoby im zrobić film o wyławianiu z tej codziennej prozy czegoś wartościowego, o szukaniu powodów, by wstawać z łóżka. Ale tutaj wszystko jest równie istotnym powodem: raz będzie to monolog nieszczęśliwie zakochanego (a może tylko ćwiczącego zawodowe umiejętności) aktora, to znów zasłyszana rozmowa o XIX-wiecznych rewolucjonistach, kiedy indziej – widok barmana rozmawiającego z piękną kobietą w czerwonej sukience. I chociaż czasem bywa średnio, a zazwyczaj nudno, to raczej niewielka cena – w końcu dla Jarmuscha każda wypłata to fortuna, a każdy posiłek to bankiet. Gdy jego bohater cytuje „Swingin’ on a Star” Sinatry i pyta: „A może wolałbyś zostać rybą?”, wiemy doskonale, że jest to pytanie retoryczne.