Pitbull. Nowe porządki film do obejrzenia, czy ściągnięcia na dysk!

Data publikacji: 2017-07-28

Pitbull. Nowe porządki film do obejrzenia, czy ściągnięcia na dysk! Świetny film w szczególności na wieczór! Naprawdę wart obejrzenia! Nie pożałujesz, gdy go oglądniesz!

Pitbull. Nowe porządki Online

Pitbull. Nowe porządki Online

Pitbull. Nowe porządki Online

Policjanci dwóch warszawskich komend łączą siły w walce z Grupą Mokotowską.

SPRAWDŹ RÓWNIEŻ NA:

Pitbull. Nowe porządki Online

Pitbull. Nowe porządki Online

Pitbull. Nowe porządki Online

Pitbull. Nowe porządki Online

Pitbull. Nowe porządki Online

Niektórzy widzowie pamiętają słynny film dokumentalny ,,Prawdziwe psy” Krzysztofa Langa z 2001 roku emitowany w publicznej telewizji w późnych godzinach wieczornych. Serial opowiadał o policjantach z Komendy Stołecznej i przedstawiał ich walkę z przestępczością oraz codzienne problemy, z którymi się spotykali zarówno w życiu zawodowym, jak i osobistym. Jeden z tych policjantów, nieżyjący już dziś komisarz Sławomir Opala nazywał wprost siebie psem, ponieważ jego praca polegała na ,,węszeniu”. Za współpracę reżyserską w tej dokumentalnej telenoweli odpowiadali Patryk Vega (wówczas praktycznie nikomu jeszcze nieznany) i Marcin Koszałka, ceniony dokumentalista (niedawno zrealizował ,,Czerwonego pająka”, swój pełnometrażowy debiut fabularny). ,,Prawdziwe psy” można potraktować jako preludium do kultowego ,,Pitbulla”, serialu, który – o czym była już mowa wcześniej – zrewolucjonizował polski film sensacyjny w jego policyjnej odmianie. Vega przy jego tworzeniu korzystał z materiałów, z którymi zetknął się nie tylko przy realizacji ,,Prawdziwych psów”, ale także serialu dokumentalnego ,,Taśmy grozy”. W kwietniu 2005 roku odbyła się premiera kinowej wersji ,,Pitbulla” z Marcinem Dorocińskim w roli głównej, na ekranie towarzyszyli mu inni znakomici aktorzy – Janusz Gajos, Andrzej Grabowski i Krzysztof Stroiński. Film okazał się dużym sukcesem, ale serial stał się jeszcze większym wydarzeniem (pierwszy odcinek został wyemitowany w połowie grudnia 2005 roku) i był szeroko komentowany w przeróżnych mediach. Ponadto dyskutowało się o nim w domach, na ulicach czy podczas różnych spotkań. Widz z niecierpliwością czekał na kolejne odcinki. Był to niewątpliwie prawdziwy telewizyjny fenomen.

Patryk Vega miał też spektakularne wpadki, ponieważ jego komedie takie jak ,,Ciacho” czy ,,Last Minute” są topornie wyreżyserowane i ich oglądanie stanowi dla odbiorcy prawdziwą drogę przez mękę. Widać, że reżyser źle się czuje w tym gatunku (choć dziś mogę nieco złośliwie zapytać, a kto z rodzimych twórców czuje się w nim dobrze). W 2014 roku Vega powrócił do kina sensacyjnego głośnym filmem ,,Służby specjalne”, który również funkcjonuje jako miniserial składający się z pięciu odcinków. Jest to wciągająca i naprawdę dobra produkcja, choć niewątpliwie gorsza od znakomitego ,,Pitbulla”. Na uwagę zasługują kreacje aktorskie Janusza Chabiora i Wojciecha Zielińskiego. Nie rozumiałem zupełnie zarzutów kolegów po piórze, których irytowały pojawiające się na ekranie wyrażenia tłumaczące slang służb specjalnych. Niestety bez tego zabiegu kwestie wypowiadane przez bohaterów byłyby praktycznie niezrozumiałe. Ten język jest tak hermetyczny, że ekranowy przekład dla widza stał się wręcz koniecznością. Wyobraźmy sobie ucznia podstawówki, któremu damy do samodzielnego przeczytania ,,Chłopów” Reymonta bez tłumaczenia gwary. Niestety ni w ząb nie zrozumie on dialogów !!!

Na premierowy pokaz filmu Patryka Vegi ,,Pitbull. Nowe porządki” poszedłem z radością oraz entuzjazmem i nie zawiodłem się. Otrzymałem bardzo dobry policyjny thriller, który ogląda się z wielkim zaciekawieniem niczym amerykańską superprodukcję. W trakcie seansu ani razu nie wyciągnąłem telefonu, by sprawdzić upływ czasu. A film trwa przecież ponad dwie godziny. Reżyser w najnowszej odsłonie ,,Pitbulla” skupia się na walce dwóch policjantów z przestępczą Grupą Mokotowską. Głównym protagonistą jest młody, niepokorny funkcjonariusz o pseudonimie ,,Majami” (w tej roli Piotr Stramowski) zawzięcie rozpracowujący świetnie zorganizowanych gangsterów. Jego droga krzyżuje się z losami bohaterów znanych z pierwszego ,,Pitbulla” czyli Gebelsem, Igorem i Barszczykiem. W trakcie mozolnych prac okazuje się, że sekcja zabójstw z Pałacu Mokotowskich także rozpracowuje tę samą grupę bandytów. Funkcjonariusze z obydwu jednostek muszą więc połączyć siły do walki z najsilniejszą organizacją przestępczą. Na jej czele stoi bezwzględny ,,Babcia” (Bogusław Linda). Wkrótce ma dojść do konfrontacji ,,Majami” z szefem podziemnego świata.

Mimo, że cały czas ma się w pamięci serial ,,Pitbull” i jego kinową wersję, to ,,Nowe porządki” stanowią zupełnie inną jakość, są już tym ,,Pitbullem” drugiej dekady XXI wieku. Oczywiście, aby oglądać najnowszy obraz Vegi, nie trzeba wcale znać serialu i wcześniejszego filmu. Jest to zupełnie autonomiczne dzieło, choć poprzez niektóre postaci nawiązujące do produkcji sprzed dziesięciu lat. Można na tym przykładzie zobaczyć jakiego progresu dokonało rodzime kino sensacyjne. Vega stworzył bardzo brutalny dreszczowiec policyjny, w którym obficie leje się krew (niektóre sceny mogą szokować swoim naturalizmem, vide: tortury zadane przez gangsterów jednemu z kiboli, okrutne zabójstwo kobiety i mężczyzny w mieszkaniu na oczach kilkuletniej córki, obcinanie palców porwanym ofiarom czy morderstwo z sadomasochistycznym podtekstem w klubie go-go dokonane przez striptizerkę) i nie brakuje też wulgaryzmów oraz nagości. Akty przemocy dokonywane przez Grupę Mokotowską są pokazywane bez żadnego znieczulenia, co absolutnie nie stanowi zarzutu w stosunku do filmu.

Trzeba dodać, że okrutne sceny są równoważone niezwykle komicznymi oraz ciętymi dialogami, które rewelacyjnie rozładowują napięcie. Przykładem niech będzie rozmowa u policyjnej psycholog, kobieta w pewnym momencie pyta się protagonisty, co czuł, gdy bandyta wbijający mu nóż w brzuch nazwał go ,,chujem”. Na co ,,Majami” odpowiada, że poczuł się źle, bo był to jego pierwszy dzień służby i nie jest przyjemnie słuchać już na samym początku takich inwektyw, ale gdy wrócił wieczorem do domu i spojrzał w lustro, to uświadomił sobie, że wcale nie jest ,,chujem”. Scenariusz filmu jest błyskotliwy i zawiera wiele takich smaczków, choć pruderyjnym widzom może to przeszkadzać. Sam zastanawiałem się, czy była konieczna aż tak duża dawka wulgaryzmów, ale – zapewniam – w trakcie seansu idzie się do tego przyzwyczaić. Są to zresztą dialogi wzięte z realnego życia policjantów. Reżyser pełnymi garściami korzysta także z dorobku filmu gangsterskiego w wersji hollywoodzkiej, widać nawiązania do tradycji wyznaczonej przez Martina Scorsese (brutalność połączona z sarkazmem) i oczywiście Quentina Tarantino (odbiorca może przypomnieć sobie stylistyczne chwyty znane z ,,Pulp Fiction”). W efekcie widzowie odczuwają przerażenie, ale i nierzadko wybuchają gromkim śmiechem.

Obraz Patryka Vegi posiada też dość odważny ładunek erotyki. Zaskakujący może być dla widza epizod Anny Muchy, która pojawia się zaraz na początku filmu w scenie intymnego zbliżenia z głównym bohaterem. Niestety błogie chwile zostają zakłócone nagłym wtargnięciem włamywaczy. Agnieszka Dygant wciela się w postać bezwzględnej, wyrachowanej striptizerki ślepo zakochanej w przestępcy o znamiennym pseudonimie ,,Zupa”, w którego rolę wcielił się Krzysztof Czeczot. I muszę przyznać, że to jest chyba jedyny mankament filmu, bo jakoś ta aktorska para w ogóle nie pasuje do ról czarnych charakterów. Czeczot z trudem próbuje odgrywać twardziela, a Dygant zimną, pozbawioną skrupułów kobietę, która namawia – i to skutecznie – nieletniego chłopca do brutalnego zabójstwa swojego kolegi. Jej gra szczególnie w drugiej połowie filmu wypada bardzo sztucznie. Trudno natomiast ocenić występ Mai Ostaszewskiej, bo zaraz wyskakują mi rumieńce, gdy przypominam sobie serię niecenzuralnych wyrażeń wypływających z jej ust w trakcie seansu, a przecież jeszcze do niedawna była specjalistką od ról bohaterek cnotliwych i nieskażonych ,,moralną zgnilizną”. Niewątpliwie jest to interesująca zmiana jej dotychczasowego filmowego emploi (ta metamorfoza miała już swój początek w filmie ,,Body/Ciało” Małgorzaty Szumowskiej).

Nowego ,,Pitbulla” ogląda się tak dobrze dzięki głównym kreacjom aktorskim. Piotr Stramowski w roli ,,Majami” wypada bardzo przekonująco. Jest on jakby wzbogaconą na potrzeby nowego wieku wersją porucznika Borewicza. Głównego bohatera cechuje zawziętość, bezkompromisowość w walce ze środowiskiem przestępczym. Protagonista ponadto boryka się z problemami osobistymi, próbuje ułożyć sobie życie u boku nowej kobiety, ale praca w policji jest jego życiem i prawdziwą pasją, oddaje się jej bez reszty, choć ma też wśród funkcjonariuszy wrogów. ,,Majami” bezbłędnie posługuje się ciętym, sarkastycznym językiem, który na pewno pomaga mu nabrać dystansu do wykonywanej profesji i częstego widoku trupów. Nie wypada mi nie wspomnieć o rewelacyjnym Andrzeju Grabowskim. Jego kreacja w szczególny sposób przywołuje z pamięci dawnego ,,Pitbulla”.

Wielką atrakcją filmu jest oczywiście udział Bogusława Lindy, wszak ten popularny aktor już jest legendą polskiego filmu sensacyjnego. Ci widzowie, którzy wciąż zachwycają się kultowym ,,Krollem” i równie kultowymi ,,Psami”, powinni czuć pełną satysfakcję po seansie nowego ,,Pitbulla”. Jest to bardzo ciekawy i spektakularny powrót Lindy do roli twardziela, z tymże tym razem znajdującego się po ,,ciemnej stronie”. Warto przypomnieć, że znany aktor zagrał przecież w głośnym filmie Jacka Bromskiego ,,Zabij mnie glino”, gdzie wcielił się w przebojowego przestępcę inteligentnie wymykającego się stróżowi prawa. Tutaj jednak budzi zdecydowanie mniej sympatii. ,,Babcia” jako przywódca gangu jest bezwzględny, brutalny i cyniczny (także nieco przypomina Janusza Gajosa z pierwszej części ,,Psów”). Jego działaniami kieruje wyłącznie żądza odwetu, w przeszłości jeden z bandytów dotkliwie pobił mu syna, który do końca życia pozostaje przykuty do wózka. Szef Grupy Mokotowskiej nie ma skrupułów przed dokonywaniem rozbojów i morderstw, ale posiada też pewne ludzkie odruchy w stosunku do swojego antagonisty, dlatego ich finałowa konfrontacja budzi tyle emocji, tak, że widz nie może przejść obok niej obojętnie.

,,Pitbull. Nowe porządki” to kino sensacyjne na naprawdę wysokim poziomie realizacji, w którym wszystko działa jak w szwajcarskim zegarku. Natomiast nie jest to na pewno obraz przeznaczony dla widzów niepełnoletnich. Dystrybutor i właściciele kin powinni stanowczo wprowadzić kategorię ,,film dozwolony od lat 18”. Certyfikat ,,15” w przypadku tego dzieła jest w moim przekonaniu bardzo nieodpowiedni.