Potworna rodzinka Online

Potworna rodzinka, Dubbing PL (2017) film do obejrzenia lub ściągnięcia na dysk!

Data publikacji: 2017-09-22

Potworna rodzinka, Dubbing PL (2017) film do obejrzenia lub ściągnięcia na dysk! Świetny film w szczególności na wieczór! Naprawdę wart obejrzenia! Nie pożałujesz, gdy go oglądniesz!

Potworna rodzinka Online

Potworna rodzinka Online

Potworna rodzinka Online

Fay Wishbone jest zwyczajną, nieco zbuntowaną nastolatką. Jej młodszy brat Max z racji nieprzeciętnej inteligencji ma na pieńku ze szkolnymi łobuzami. Rodzice natomiast są tak zapracowani, że ledwie znajdują czas na życie rodzinne. Pewnego dnia Fay zabiera wszystkich Wishbone’ów na bal przebierańców. Sama przebiera się za mumię, jej brat za wilkołaka, mama za wampirzycę, a tata za samego Frankensteina. Zabawa jest przednia, aż do chwili, gdy okazuje się, iż na skutek klątwy ich przebrania przestały być tylko żartem, a stały się rzeczywistością.

Tak, tak! Wishbone’owie zostali zamienieni w potwory! Od tej chwili robią wszystko, by zdjąć klątwę i uniknąć zaczepek ze strony namolnego hrabiego Draculi. Wkrótce okaże się też, że bycie potworem ma swoje dobre strony. Max może sam sobą poszczuć szkolnych rozrabiaków, jego tata jest silniejszy niż wszyscy Avengersi, mama hipnotyzuje nawet sprzedawców w sklepie, a Fay jest po prostu nieśmiertelna!

SPRAWDŹ RÓWNIEŻ NA:

Potworna rodzinka Online

Potworna rodzinka Online

Potworna rodzinka Online

Potworna rodzinka Online

Dwadzieścia jeden lat temu ukazała się pierwsza część Resident Evil. Dla wielu fanów, seria ta jest prekursorem gatunku survival horror. Niestety, po kiepskiej sprzedaży remake’u „jedynki”, twórcy postanowili odejść od pierwotnego założenia. Z tego powodu gra, z czasem, przeistoczyła się w strzelaninę akcji, a z horrorem miała już niestety niewiele wspólnego.

Gdy zapowiedziano kolejną część na targach E3, graczom towarzyszyła obawa i uczucia co najmniej mieszane. Udostępnione przez twórców demo dawało nadzieję, że tym razem będzie to powrót do korzeni, jednakże nie do końca było wiadomo, czego można się będzie spodziewać. Na szczęście domysły okazały się prawdziwe i Resident Evil 7: Biohazard to całkiem udany zwrot tematyczny.

W produkcji wcielamy się w postać Ethana Wintersa, który otrzymał sygnał, że jego zaginiona przed trzema laty małżonka Mia żyje i znajduje się w Luizjanie. Niewiele myśląc nasz protagonista udaje się do Dulvey w Luizjanie, aby uratować swoją ukochaną. Niestety to, co zastaje w opuszczonym domu, chyba nie do końca jest tym, czego by oczekiwał.

Na szczęście tym razem nie zetkniemy się z hordą zombie, a z… rodziną Bakerów. I nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie to, że jakiś czas temu zostali uznani za zaginionych. Oczywiście, jak pewnie się domyślacie, nie są zbyt przyjaźnie do nas nastawieni. Ta niezwykle upiorna i potworna rodzinka na każdym kroku będzie starała się pozbyć naszego bohatera.

W RE7 wszechobecne jest poczucie zagubienia. Zarówno Ethan jak i ja chwilami nie do końca wiedzieliśmy jak poruszać się po zdemolowanej posiadłości, po której biegają ni duchy, ni ludzie. Przez większość gry tak naprawdę nie wiemy, co tu się dzieje i co się stało z Mią.

Pierwszą zmianą, jaką udało mi się zauważyć to przejście z klasycznego widoku TPP na widok FPP. Jest to oczywiście zasadnicza różnica w tego typu produkcjach. Niektórym się nie podoba, ponieważ uważają, że było to zbyt odważne posunięcie, aczkolwiek według mnie była to dobra decyzja i nie widzę sensu się do tego doczepiać. Dzięki temu zabiegowi gra stała się nieco bardziej przerażająca i dała nam możliwość spotkania „oko w oko” szalonej rodzinki. Sterowanie samo w sobie jest bardzo przyjemne i nieskomplikowane. Bez problemu odeprzemy atak, eksploracja również jest bardzo intuicyjna.

To, co irytowało mnie najbardziej to (zbyt) mały ekwipunek. Jest sporo przedmiotów fabularnych, które koniecznie musimy nosić ze sobą, gdyż są niezbędne do odblokowania kolejnych etapów gry. Niestety co jakiś czas musiałam pozbywać się rzeczy, które były mi naprawdę potrzebne, żeby zebrać te jeszcze bardziej konieczne. Dylematy w stylu „wyrzucić apteczkę czy amunicję” są na porządku dziennym. W RE7 jest możliwość powiększenia plecaka, ale niestety na niewiele się to zdaje. W kilku punktach są też rozlokowane skrzynie do przechowywania ekwipunku, ale ja osobiście nie potrafiłam do końca z nich korzystać. Kiepsko według mnie podczas walki uciekać („hej, przepraszam, skoczę po coś i zaraz wracam!”) i cofać się przez cały dom po apteczkę czy amunicję. Nie jest to zbyt wygodne, nieprawdaż?

Gra nie jest pozbawiona klimatu, ale na mnie, szczerze powiedziawszy, nie wywołała wielkiego wrażenia. Oczywiście, jest to typowy horror i bywają takie sytuacje, kiedy człowiek się zlęknie, ale szybko można się uodpornić. Po jakimś czasie szalona rodzinka zaczęła mnie śmieszyć, a strach licho wzięło. Tym bardziej jeśli weźmiemy pod uwagę zmutowane potwory, które i owszem, na początku powodowały u mnie jump scare’y, niestety później bardziej bawiły mnie swoją karykaturalną i groteskową postaciowością. Produkcję określiłabym bardziej mianem pseudokoszmarnego dreszczowca, aniżeli tak strasznej, by do grania zakładać pieluchę czy też palić wszystkie światła w domu.

Prawda jest taka, że RE7 nastawiony jest bardziej na rozwiązywanie zagadek i eksplorację otoczenia, aniżeli na walkę, a niestety zagadki nie są zbyt wymagające. Polegają głównie na odszukaniu danego elementu, grze świateł (ustawienie rzeźby pod odpowiednim kątem, tak aby cień swoim kształtem przypominał postać z obrazka) i dość prostych zagadkach logiczno-sekwencyjnych. Także nie liczcie na wytężenie mózgownicy, gdyż nie natrudzicie się w tej produkcji – wszystko właściwie jest tu podane na tacy.

Podsumowanie:

Resident Evil 7: Biohazard to kawał dobrej roboty. Mocną stroną gry jest klimat rozgrywki, stopniowo budujący napięcie i powodujący gęsią skórkę. Nie bez znaczenia jest też koszmarne otoczenie, które idealnie współgra z aurą tego tytułu.
Powrót do dawnych założeń zdecydowanie wyszedł twórcom na plus. Mimo że podczas gry nie wystraszyłam się tak mocno, jakbym tego oczekiwała, to zdecydowanie zapunktowała tu intrygująca historia rodziny Bakerów.

Napisz odpowiedź!

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*