Safari Online

Safari, Lektor PL (2017) film do obejrzenia lub ściągnięcia na dysk!

Data publikacji: 2017-10-17

Safari, Lektor PL (2017) film do obejrzenia lub ściągnięcia na dysk! Świetny film w szczególności na wieczór! Naprawdę wart obejrzenia! Nie pożałujesz, gdy go oglądniesz!

Safari Online

Safari Online

Safari Online

Ulrich Seidl wraca do Afryki – ostatnim razem był tu, realizując pamiętną fabułę „Raj: miłość”, o seksturystyce starszych białych kobiet. Tym razem portretuje austriackich myśliwych, zażywających uroków mordowania zwierząt w rezerwacie.

SPRAWDŹ RÓWNIEŻ NA:

Safari Online

Safari Online

Safari Online

Wszystko jest jak najbardziej legalne – każde zwierzę jest odpowiednio wycenione, miejscowa ludność zarabia pieniądze na obsłudze gości (myśliwy w tydzień wydaje tyle, ile normalny turysta w dwa miesiące), tworzą się miejsca pracy i infrastruktura – cały biznes jest prowadzony przez Austriaka, który przeniósł się na Czarny Ląd.

Film jest okrutnym rewersem programów przyrodniczych – widzimy śmierć i cierpienie zwierząt, fizyczne podniecenie myśliwych; ludzi, którzy przyznają sobie prawo do panowania nad naturą i czerpią satysfakcję z zadawania śmierci. Jak każda społeczność, tworzą oni swoje magiczne rytuały, które podtrzymują ich wspólnotę.

Seidl portretuje ich w swoim stylu – bezlitośnie, ironicznie i ze swoistym dystansem. Jego bohaterowie starają się wytłumaczyć, co ich pociąga w polowaniu, dorabiając do pierwotnych instynktów pseudofilozoficzne teorie będące echem tych, które w połowie ubiegłego stulecia doprowadziły do śmierci milionów ludzi. Seidl zdziera maskę z „cywilizowanych” Europejczyków, pokazując ledwie skrywany rasizm, obojętność na biedę i fascynację przemocą.

Film to przejażdżka po jego stałych motywach: brzydota ludzkiego ciała (zderzona z ciałami umęczonych zwierząt), obraz człowieka realizującego swoje mroczne żądze bez dbania o interes innych. Bohaterowie Seidla to zwykli mieszczanie – emeryci, nastolatki i zamożna klasa średnia. Seidl podchodzi do nich tak blisko, jak to możliwe – opowiadają o swoich emocjach bez żadnych zahamowań.

Dla nich safari to nie okazja, by podziwiać dziką faunę i florę w naturalnych okolicznościach, ale wyprawa na egzotyczne polowanie. Dla nich zwierzę to nie żywa istota, a „sztuka”, do której się celuje i strzela. A kiedy uda się trafić, z rany nie płynie krew, tylko „pot”. Zresztą i tak eliminuje się osobniki stare i chore, więc myśliwi nie wiele różnią się od lekarzy.

Ulrich Seidl opowiada, że w języku niemieckim istnieje specjalny myśliwski żargon, który, zamiast nazywać rzecz po (potocznym) imieniu, opiera się na dziwacznym słowniku. Określenia typu „sztuka” czy „pot” uprzedmiotawiają zabijane zwierzęta, a jednocześnie pozwalają zdystansować się od ich cierpienia, śmierci, przykrych wydzielin ich ciał. Być może stąd, czyli z zaprzeczania gwałtowi, bierze się moda na egzotyczne wyjazdy połączone z polowaniami. Hobby, któremu hołdują zamożni bohaterowie najnowszego filmu Austriaka

„Safari” jest dokumentem, choć jak to u Seidla, budzi bezpośrednie skojarzenia z fabularną trylogią „Raj”, a zwłaszcza pierwszą z jej części. W „Miłości” reżyser również przyglądał się masowej turystyce, zwłaszcza pod kątem jej seksualnego potencjału. Teraz obserwuje i przepytuje Austriaków, którzy wakacje spędzają na strzelaniu do zwierząt w Afryce. Nieraz całymi rodzinami. Jeśli przyjrzeć im się bliżej, można zauważyć, że polowania – podobnie jak randki z tubylcami – również mają erotyczny charakter. Pozwalają rozładować nagromadzone napięcie stosunkowo małym kosztem. A w każdym razie bez wyrzutów sumienia.

Podobno twórca „Zwierzęcej miłości” wpadł na pomysł „Safari”, kręcąc poprzedni dokument. Zgodnie z jego tytułem („W piwnicy”) odwiedzał „komórki lokatorskie” swoich rodaków, odkrywając ich mniej lub bardziej wstydliwe sekrety. Jedna z par przechowywała „pod ziemią” trofea z myśliwskich wypraw.

Bohaterowie nowego filmu nie czują jednak potrzeby, żeby ukrywać się przed światem. Swoje hobby traktują jako powód do dumy; Zwierzęta – jako piękne przedmioty; a usługujących im tubylców – z kolonialną pobłażliwością. Jak w „Prowadź swój pług przez kości umarłych” Olgi Tokarczuk, czy „Pokocie” Agnieszki Holland. Tyle że u Seidla rzeczywistość dogania fikcję.

„Safari” ma precyzyjną strukturę i rytm odzwierciedlający tempo polowań. Najpierw towarzyszymy bohaterom w czynnościach przygotowawczych, czujemy ich podniecenie i zdenerwowanie, żeby później świadkować nieomal orgazmicznej uldze po dobrze oddanym strzale. Gdy „malowniczy” rytuał dobiega końca, przenosimy się za mniej przyjemne kulisy. Do rzeźni, gdzie oprawia się zabite zwierzęta.

Ludzie zasiadający przed kamerą Ulricha Seidla ulegają jego niezwykłej mocy i zdejmują maski. A robią to tak naturalnie (może nieświadomie?), że wysłuchując ich nawiedzonych monologów, zaśmiewamy się do łez. Śmiech grzęźnie nam jednak w gardle, gdy w tych postaciach zaczynamy dostrzegać samych siebie.

Napisz odpowiedź!

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*