Ślady stóp, Lektor PL (2017) film do obejrzenia lub ściągnięcia na dysk!

Data publikacji: 2017-08-23

Ślady stóp, Lektor PL (2017) film do obejrzenia lub ściągnięcia na dysk! Świetny film w szczególności na wieczór! Naprawdę wart obejrzenia! Nie pożałujesz, gdy go oglądniesz!

Ślady stóp Online

Ślady stóp Online

Ślady stóp Online

SPRAWDŹ RÓWNIEŻ NA:

Ślady stóp Online

Ślady stóp Online

Ślady stóp Online

Ślady stóp Online

Ślady stóp Online

Cierpienie dziecka zawsze powoduje ściśnięcie gardła i wzruszenie. I poczucie bezradności. Trudno o nim pisać tak, aby nie stało się tylko łzawym melodramatem, który wywołuje łzy, ale nie porusza serca i nie zmienia czytającego. Wzruszyć łatwo, zmienić – bardzo trudno. Anne-Dauphine Julliand musiała się zmienić. Do momentu, gdy spadła na nią wiadomość o śmiertelnej chorobie córeczki, wiodła szczęśliwe, spokojne życie. Kochany i kochający mąż, dwoje dzieci, trzecie w drodze, wsparcie rodziców i przyjaciół, kariera – wszystko tak, jak powinno być. I tylko mała Thais powłóczy nóżką… Młoda Francuzka dowiaduje się, że jej dwuletniemu dziecku pozostało najwyżej kilka lat życia, co więcej, życia, które będzie odbierać możliwość poruszania się, widzenia, słyszenia, przełykania. Dziecko, którego drogą jest rozwój, zdobywanie nowych umiejętności, zostało zatrzymane na swojej drodze – a na dodatek, straci to, co już umie. Co zrobić, jak sobie z tą sytuacją poradzić, jak można pomóc dziecku – te wszystkie pytania stają przed rodzicami Gasparda, Thais i Azylis, która przychodzi na świat z tą samą chorobą, co jej starsza siostra. Historia małej dziewczynki Julliand jest dziennikarką, zapewne jej zawodowe umiejętności powodują, że książka Ślady małych stóp na piasku jest tak ważną książką. Autorka potrafi bowiem poprzez swoje własne, indywidualne doświadczenie nauczyć czegoś ważnego czytelnika. Nie chce wywoływać łez, choć jej opowieść jest poruszająca. Paradoksalnie jednak, ta opowieść o cierpieniu, niewinnym, niezasłużonym, niesprawiedliwym, cierpieniu, które wywołuje bunt – jest krzepiąca i podnosząca na duchu. Jak ta sztuka udała się Julliand? Jej język jest elegancki i subtelny, choć jednocześnie konkretny i precyzyjny. To zapewne zasługa języka francuskiego, ale i tłumaczki, której udało się przełożyć nie tylko słowa, ale i klimat i przesłanie książki. Widzimy więc tę historię, małą dziewczynkę tracącą siły, jej rodzeństwo, ich zabawki, szpital, dom, ogród – to wszystko, co buduje ich życie staje nam wyraziście przed oczyma. Ale to początek, bo z tego trudnego życia z dwojgiem chorych dzieci wynika refleksja. Bez wielkich słów. To ciekawe, bo oboje rodzice potrafią mówić o Bogu i wierze (film o nich można w polskiej wersji znaleźć w internecie), ale w książce najważniejsze jest inne słowo. Miłość To z miłości i chęci uszanowani godności małej dziewczynki wynikają ich działania. Po pierwsze – docenienie codzienności. Po drugie – świadomość, że Thais żyje, a nie choruje; choroba jest tylko częścią życia jej i rodziny, jest czymś, z czym trzeba sobie radzić, ale nie jest czymś, co określa to dziecko. Rodzice mówią o chorobie otwarcie bratu dziewczynek na miarę jego wieku i dają szansę na udzielenie sobie pomocy. To zresztą moment, który pokazuje, jak daleko jeszcze jesteśmy od humanistycznych rozwiązań w opiece zdrowotnej. We Francji – mimo różnych doświadczeń, których ślady są na dalszym planie książki, rodzice chorego dziecka mogą liczyć na wiele form pomocy państwowego sytemu ochrony zdrowia, łącznie z hospitalizacją domową i pomocą pielęgniarek i lekarzy przychodzących do chorego. Równie jednak ważna jest obecność rodziny, przyjaciół, wolontariuszy – ta książka to wielka pochwała wielopokoleniowej i rozgałęzionej rodziny, która w sytuacji kryzysu może pospieszyć z pomocą bliskim.„Śmierć nie jest straszna. Jest smutna, ale nie jest straszna” – mówi kilkuletni Gaspard. Słowa tego dziecka, którego jedna z sióstr umiera a druga ciężko choruje, wystawiają niezwykłe świadectwo jego rodzicom. Anne-Dauphine nie musi pisać o Bogu, o wierze, o kościele (choć jako jedna z osób ważnych pojawia się ksiądz), bo to wszystko jest jej codziennością, jest jej życiem. Miłość nie jest słowem, jest postawą. Nie chować cierpienia Oboje rodzice najpierw kochają – także siebie nawzajem – a potem podejmują decyzje. Ta książka to niezwykłe, acz dyskretne świadectwo wiary i tego, jak wrażliwych i dobrych ludzi może ona ukształtować. Nie marnują czasu na narzekania, na krytykę, pytają o miłość – i ich działania z niej właśnie wynikają. Nie ukrywają trudności i cierpienia – nawet takiego, które boli za bardzo. Są uczciwi w pokazywaniu rzeczywistości, ale robią to – właśnie – z miłością, która daje siły do zmagania, a nie zniechęca. Mała Thais zostawiła swoje ślady na piasku, ale są to ślady, których nie zmyje żaden ocean. Spotkanie z nią opisywane przez jej mamę nie jest okazją do czynienia dobra, pomagania potrzebującym, odwiedzenia chorego – spotkanie z Thais to spotkanie z miłością (pewnie Anne-Dauphine Julliand wolałaby, aby napisać to słowo przez wielkie M…). To ta dziewczynka daje miłość, to ona ją przekazuje – i to ona zmienia serca ludzi, którzy mają z nią do czynienia. Nie może się sama poruszać, nie je samodzielnie, nie widzi, nie słyszy, ale kocha. To próbuje nam pokazać jej mama w swojej opowieści, i nic dziwnego, że po jej książkę sięgnęło już ponad 250 tys. czytelników.