Sully film do obejrzenia, czy ściągnięcia na dysk!

Data publikacji: 2017-07-28

Sully film do obejrzenia, czy ściągnięcia na dysk! Świetny film w szczególności na wieczór! Naprawdę wart obejrzenia! Nie pożałujesz, gdy go oglądniesz!

Sully Online

Sully Online

Sully Online
Historia Chesleya „Sully`ego” Sullenbergera, pilota który bohatersko wylądował uszkodzonym i wypełnionym przerażonymi pasażerami samolotem na rzece Hudson.

SPRAWDŹ RÓWNIEŻ NA:

Sully Online

Sully Online

Sully Online

Sully Online

Sully Online

Podobno złe wiadomości rozchodzą się najszybciej. Nie zawsze. 15 stycznia 2009 roku nagłówki gazet na całym świecie zdominowała tylko jedna historia. Co ciekawe, nie dotyczyła ona klęski żywiołowej, kolejnego ataku terrorystycznego ani nawet wyjątkowo nieprzyjemnego rozwodu pary celebrytów, tylko wyczynu dość zwykłego w gruncie rzeczy człowieka. Któremu udało się dokonać czegoś zupełnie niezwykłego.

Kiedy airbus A-320 linii US Airways wystartował z lotniska LaGuardia w Nowym Jorku, w maszynę uderzyło nagle stado ptaków. Oba silniki prawie od razu uległy zniszczeniu i… przerwały pracę niemal w tej samej chwili. Choć kontrola lotów sugerowała mu inne rozwiązanie, pilot Chesley „Sully” Sullenberger III podjął niewyobrażalne ryzyko. Ignorując obowiązujący protokół, wylądował awaryjnie na rzece Hudson. Jak się okazało, swoim śmiałym manewrem uratował życie 155 pasażerów. Oraz wszystkich innych, którzy mogliby ucierpieć, gdyby samolot uderzył w jeden z okolicznych budynków.

„Cud na rzece Hudson”, jak nazwały potem to wydarzenie media, od razu uznano za wyjątkowe wydarzenie w historii lotnictwa, a Sullenbergera – za bohatera. Związek Pilotów i Nawigatorów Lotniczych ostatecznie przyznał mu medal mistrzowski, nie przeszkodziło to jednak niektórym podawać w wątpliwość słuszność podjętej wtedy przez niego decyzji. „Nic nie ma precedensu, dopóki nie wydarzy się po raz pierwszy” – zauważa grany przez posiwiałego Toma Hanksa Sully. Jak pokazuje w swoim filmie Eastwood, dokonanie czegoś naprawdę wyjątkowego nie zawsze spotyka się tylko z przyjaznym poklepywaniem po plecach. Bo kto wie? Może kryje się za tym coś więcej.

„W lotnictwie liczy się przede wszystkim doświadczenie” – stwierdził kiedyś słynący z powściągliwości Sullenberger, wciąż wypytywany o to, dlaczego zdecydował się na rozwiązanie wydające się przecież czystym szaleństwem. Nic dziwnego – w końcu w powietrzu spędził prawie pół wieku. Najwyraźniej w kinie jest bardzo podobnie. Oglądając „Sully’ego” naprawdę trudno uwierzyć w to, że Eastwood ma już 86 lat. To doskonały przykład filmu, który określa się zwykle mianem „dobrze wyreżyserowanego”. Miejscami wydaje się wprawdzie schematyczny i – to akurat nie powinno nikogo dziwić – nieco sentymentalny, ale jak to się ogląda!

Laura Linney, po raz kolejny obsadzona w roli cierpiącej żony chodzącej po mieszkaniu w tej samej flanelowej bluzie naprawdę powinna wreszcie zmienić agenta, lecz Hanks (wzbudzający tyle zaufania, że trochę szkoda, że to nie na niego zagłosują w listopadzie Amerykanie) i grający pierwszego oficera Jeffa Skilesa Aaron Eckhart mają wystarczająco dużo chemii, żeby dało się przełknąć co patetyczniejsze sceny. Poza tym nie mają tu znowu aż tyle do roboty. Jak udowadniał ostatnio Robert Zemeckis w bardzo podobnym „Locie”, pokazanie katastrofy lotniczej „od środka” zwykle wystarczy, by skutecznie (i na długo) przykuć uwagę widzów. Choć w tym przypadku finał jest akurat dobrze znany, „Sully” i tak sprawia, że planowana miesiącami wycieczka do Włoch nagle przestaje wydawać się takim dobrym pomysłem.

„We Don’t Need Another Hero” – śpiewała kiedyś Tina Turner. Chyba jednak nie do końca można się z tym zgodzić. Zaledwie na kilka tygodni przed wypadkiem ujawniono finansowe oszustwa Berniego Madoffa, a miliony ludzi nie tylko zmagały się z najostrzejszą zimą od lat, ale też z dnia na dzień straciły źródło utrzymania i nadzieję na poprawę losu. W 2009 roku mieszkańcy Nowego Jorku, a może i całego świata, bardzo potrzebowali bohatera. A że trafił im się taki, który wcale się za niego nie uważał? Mogło być znacznie gorzej.