Nie ma tego złego... Online

Nie ma tego złego…, Lektor PL (2017) film do obejrzenia lub ściągnięcia na dysk!

Data publikacji: 2017-08-18

Nie ma tego złego…, Lektor PL (2017) film do obejrzenia lub ściągnięcia na dysk! Świetny film w szczególności na wieczór! Naprawdę wart obejrzenia! Nie pożałujesz, gdy go oglądniesz!

Nie ma tego złego... Online

Nie ma tego złego... Online

Nie ma tego złego... Online

SPRAWDŹ RÓWNIEŻ NA:

Nie ma tego złego... Online

„Nie ma tego złego…” to komedia romantyczna, ale na podstawie scenariusza Megan Martin równie dobrze można by wysmażyć nową wersję „Fatalnego zauroczenia”. Główny bohater, pisarz-nieudacznik Leo (Ryan Kwanten), właśnie został porzucony przez żonę, która wcześniej zdążyła opisać jego wszystkie przywary na popularnym blogu. Wpisy ze strony wydano w formie książki, książka stała się bestsellerem, a Leo obiektem kpin w całej Kanadzie. Jakby tego było mało, mężczyzna zakochuje się od pierwszego wejrzenia w Colette (Sara Canning), która właśnie ma wziąć ślub z bogatym prawnikiem o złotym sercu i uśmiechu z reklamy Colgate. Leo nie ma jednak nic do stracenia, a jego niepoprawna romantyczna dusza podpowiada mu, by walczyć o ukochaną. Sęk w tym, że miłosne podchody bohatera bardziej niż podryw przypominają stalking: nachodzenie, podglądactwo, wysyłanie niechcianych prezentów. Uczucie wszystko wybaczy?

Komedia Jeremiah Chechika – notabene: autora bożonarodzeniowego evergreenu „Witaj, Święty Mikołaju” – nie stawia przed widzem wysokich wymagań, ale też sama ma niewiele do zaoferowania. To jeszcze jeden wariant opowieści o głupim Jasiu, który w drodze po rękę księżniczki musi stawić czoła sztafecie przeszkód. Temperatura emocji jest jednak co najwyżej letnia, obserwacje na temat związków – powierzchowne, a dowcipy na poziomie przeciętnego polskiego sitcomu. Niewiele tu okazji do śmiechu, jeszcze mniej do wzruszeń. Nawet soundtrack – zazwyczaj mocny punkt programu w komediach romantycznych – pozostawia uszy w stanie zobojętnienia.

Ponad średnią krajową wybija się wyłącznie aktorstwo. O ile Canning sprawia wrażenie, jakby na planie „Pamiętników wampirów” wyssano z niej całą charyzmę i urok, o tyle partnerujący jej Kwanten wypada świetnie. Ma spojrzenie zbitego psiaka i wdzięk wiecznego chłopca. Trzymamy za niego kciuki, gdy zabiega o zainteresowanie Colette, zmaga się z zazdrosnymi samcami alfa, a wreszcie zaczyna pracować nad swoim trudnym charakterem. Kwantena dzielnie wspiera Will Sasso w roli wiernego kumpla Neila, który przy pomocy sprośnych fotek podtrzymuje w sypialni małżeński ogień. Jest tu wreszcie dawno niewidziana Catherine O’Hara, czyli mama zaradnego Kevina z „Home Alone”. O granej przez nią postaci można napisać tyle, iż daleko jej do tradycyjnych wzorców macierzyństwa. Szkoda, że twórcy „Nie ma tego złego…” nie próbowali wziąć z bohaterki przykładu i choć trochę pójść na przekór skamieniałej konwencji kom-romu. A tak wyszedł im film, który od biedy da się obejrzeć w nudne niedzielne popołudnie.

Napisz odpowiedź!

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*